Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

American dream Huberta Hurkacza. Polak awansował do ćwierćfinału turnieju w Miami

Reklama

śr., 03/31/2021 - 14:23 -- MagdalenaL

Późnym środowym wieczorem Wrocławianin pokonał w czwartej rundzie turnieju na Florydzie Milosa Raonicia. Tym samym wyrównał swój najlepszy singlowy wynik w turniejach rangi Masters 1000. W piątek zmierzy się ze Stefanosem Tsitsipasem.  

   Najlepszy polski tenisista rozgrywa w Miami bardzo dobry turniej. Sam fakt, iż znalazł się w najlepszej ósemce tak prestiżowego turniej budzi nasz szacunek. Trzeba sobie odpowiedzieć jednak na pytanie, gdzie leży granica możliwości Huberta Hurkacza? Nie potrafi on konsekwentnie dochodzić do pewnego etapu rozgrywek. Dobre występy w turniejach przeplata z odpadaniem na samym początku rywalizacji. Nie da się wskazać rzeczy, która blokuje Wrocławianina. Być może największym problemem naszego rodaka jest nieumiejętność narzucania swojego stylu i szybkości gry. Hubert w swoich meczach bardzo często uzależniony jest od przeciwnika i gra na tyle, na ile pozwala mu oponent. Mówiąc o tym, do głowy od razu przychodzi nam mecz pierwszej rundy tegorocznego Australian Open, gdzie Polak nie umiał się postawić notowanemu o blisko 60 pozycji niżej Ymerowi.

Styl gry prezentowany przez Hurkacza w Miami także nie jest powalający, ale przyzwoity. Można odnieść wrażenie, że mecz trzeciej rundy z Shapovalovem był bardziej przegranym przez Kanadyjczyka, niż wygraną Polaka. „Shapo” grał po porostu słabo, co nasz rodak wykorzystał. W czwartej rundzie mierzył się z kolejnym Kanadyjczykiem, Milosem Raoniciem. Sam mecz był ciężki do oglądania, co nie jest żadną nowością gdy na korcie gra zawodnik urodzony w Podgoricy. Gra Raonicia opiera się na serwisie i krótkich akcjach. Tutaj Huberta należy pochwalić za umiejętność czytania gry, bowiem w drugim secie wręcz zamęczył przeciwnika, zmuszając go do biegania z piłką i wydłużając wymiany. Kolejną rzeczą, za którą należy pochwalić Polaka, są końcówki meczów, które stają się powoli atutem Huberta Hurkacza. Zarówno mecze trzeciej, jak i czwartej rundy kończyły się Tie-break’iem. Nasz rodak pokazywał w nich stalowe nerwy i oba wygrał.  

   Ćwierćfinał turnieju Masters 1000, nawet słabo obsadzonego jak tegoroczne Miami jest więc rzeczą dużą i zasłużoną dla Huberta Hurkacza. Co prawda jego gra nie powala na kolana i aby nawiązać walkę ze Stefanosem Tsitsipasem w ćwierćfinale, Polak musi pokazać coś więcej. Mecz z Grekiem z pewnością będzie bardzo trudny, ale największym pięknem sportu, a zwłaszcza tenisa jest jego nieprzewidywalność, więc nie można Huberta od razu skreślać. Wracając do pytania postawionego na początku, sztab trenerski Huberta musi zastanowić się, jak sprawić aby Polak częściej dochodził tak daleko w turniejach. Na pewno stać go na to. Ma on wszelkie predyspozycje fizyczne, jakie powinien spełniać współczesny tenisista. Istnieje natomiast jakaś niewidzialna bariera, która uniemożliwia mu tak dobrą grę na przestrzeni całego sezonu. Jeśli Hubert wraz z trenerem ją wyeliminują, możemy być świadkami bardzo dobrych występów naszego rodaka, bo tkwi w nim wielki potencjał. 

 

 

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama