Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Znowu miało być tak pięknie. Paradoks Huberta Hurkacza

Reklama

czw., 02/11/2021 - 16:43 -- MagdalenaL

To już drugi rok z rzędu, kiedy tenisista z Wrocławia po znakomitym wejściu w sezon zalicza słaby występ na Australian Open. Powodów przegranej Huberta w pierwszej rundzie tegorocznej edycji tego turnieju jest wiele. Co leży u podstaw słabej gry Hurkacza w szlemach?

Cofnijmy się o rok. Najlepszy z polskich tenisistów zaliczył znakomity występ na ATP Cup. Pokonał w nim m.in. Dominica Thiema. Z wielkimi nadziejami patrzyliśmy na zbliżające się Australian Open, gdzie według wielu Hubert miałby osiągnąć sukces. Skończyło się wtedy na drugiej rundzie, w której przegrał z reprezentantem gospodarzy J.Millmanem, nie zdobywając nawet seta. W tym roku było podobnie. Hubert zwyciężył w turnieju w Delray Beach, czym rozbudził nasze apetyty. Z pierwszym turniejem wielkoszlemowym w tym roku Polak pożegnał się już w pierwszym meczu, ulegając M.Ymerowi w pięciu setach. Można powiedzieć: „zdarza się”, ale porażka ze Szwedem to nie tylko ulegnięcie mu 6-3,3-6,6-3,5-7,3-6, to przede wszystkim bezpłciowość gry Polaka.

Każdy tenisista posiada chociaż jedną cechę szczególną. Niektórzy wolą grać tylko jedną ze stron, inni mają bajeczne woleje, dobrze grają skróty, itp. Aby osiągać sukcesy, dążą do uzyskania przewagi w wymianie i grania właśnie tym ulubionym i najlepszym uderzeniem. U Huberta tego nie ma. Z jednej strony to dobrze, bo ma większy wachlarz uderzeń, ale z drugiej źle, ponieważ w trudnych sytuacjach nie ma zagrania, na którym może w stu procentach polegać. Nie ma on swojego własnego stylu. Nie potrafi również uzyskać przewagi w wymianie. Wielokrotnie we wspomnianym meczu inicjatywę przejmował jego przeciwnik, który jest klasyfikowany o ponad 40 pozycji niżej w rankingu. Nie można zdefiniować gry Huberta. Wielokrotnie mówiąc o jakichś zawodnikach, od razu przychodzą nam na myśl ich style gry. Mówisz- Matteo Berettini, myślisz- mocny serwis, krótkie i ofensywne akcje, Mówisz- Roberto Bautista-Agut, myślisz- długie i defensywne wymiany. Nasz najlepszy tenisista nie posiada własnego DNA, cech szczególnych. Mecz Huberta był męczarnią dla naszych oczu. Zawodnik z jego warunkami fizycznymi i talentem powinien trzymać przeciwnika krótko i odprawić go w trzech lub czterech setach. Polak jest idealnie skrojonym zawodnikiem pod standardy współczesnego tenisa. Nie widzieliśmy w tamtym meczu niczego, co mogłoby nas przekonać w Hubercie, czegoś po czym powiedzielibyśmy: „Tak, to jest mój ulubiony zawodnik”. Polak grał niesamowicie ociężale, bez pomysłu na budowanie akcji. Najlepszym podsumowaniem tego, o czym mówię, jest statystyka niewymuszonych błędów. Przeciwnik Polaka zdobył w meczu z nim łącznie 156 punktów, z czego 100 (!) z nich, to były niewymuszone błędy Huberta. Z taką statystyką nie da się myśleć o dobrym wyniku.

Co jest więc tego przyczyną? Przecież Hubert wygrał turniej przed AO. Nie da się tak szybko zapomnieć, jak się gra w tenisa. Gra Polaka w Delray Beach nie była co prawda porywająca, ale lepsza od tej w Australii. Może styl gry naszego rodaka był lekko zatarty przez klasę przeciwników (wszyscy oprócz jego finałowego rywala, który grał w meczu z Hubertem z urazem, nie byli notowani na miejscu wyższym, niż 300 w rankingu). Mogło to oczywiście wpłynąć na nasze oczekiwania, ale nie były one w żadnym stopniu wygórowane. Z resztą przed tym turniejem z Huberta zeszła duża presja wyniku, bo oczy Polaków głównie skupione były na Idze Świątek. Nikt nie pompował balonika, oczekiwaliśmy przyjemnej gry, której nie było. Od Wimbledonu 2019 i meczu czwartej rundy z Novakiem Djokoviciem, Hubert zalicza bardzo słabe, jak na jego potencjał, wyniki w turniejach wielkoszlemowych.

Często mówi się, że najłatwiej jest o wszystko obwinić trenera. W tym przypadku nie jest to jednak znana formułka, którą wszyscy powtarzają, a być może źródło problemu. Craig Boynton postanowił zrobić z Huberta ścianę, która po prostu będzie odbijała wszystkie piłki. Oglądając grę Huberta widać, że marnują się jego możliwości. Obecne korty są przeznaczone dla zawodników takich jak Hubert, a więc wysokich, dysponujących mocnym serwisem. Taktyka szkolenia, którą przyjął trener Wrocławianina, widocznie nie zdaje testu. Doprowadziła go ona do top 30 rankingu i wydaje się być to szklanym sufitem nie do przejścia. Im szybciej Hubert wraz z trenerem dojdą do wniosku, że albo zmienią styl, a właściwie go wprowadzą, albo kończą współpracę, tym lepiej. Kolejnym ważnym aspektem jest psycholog sportowy, a w zasadzie jego brak w sztabie Huberta. Popatrzmy, co Idze Świątek dała Daria Abramowicz. Polka jest świetnie przygotowana mentalnie na każdy mecz, nawet teraz, gdy przystępuje do nich w roli faworytki. Być może Hubert właśnie nie radzi sobie z presją towarzyszącą wielkiemu turniejowi i roli faworyta w meczu. W dzisiejszym sporcie psychologia odgrywa kluczową rolę. Bez dobrego trenera mentalnego w sztabie, który sprawi, że w głowie Huberta nie będzie kłębić się wiele niepotrzebnych myśli, nie zajdzie on daleko w tym sporcie, a przynajmniej w światowej czołówce.

Jak widać problem tenisisty z Wrocławia jest duży. Co najgorsze, powtarza się on w każdym turnieju wielkoszlemowym po wspomnianym Wimbledonie 2019, a Hubert Hurkacz jeszcze nie doszedł do wniosku, że trzeba zmienić swój styl gry. Oby zrobił to jak najszybciej, bo jeszcze jest on w wieku, w którym da się zmienić dużo w swojej grze, a wszyscy kibice tenisa w naszym kraju pragną następcy Jerzego Janowicza w najlepszej 20 rankingu.

Autor: 
Jarosław Truchan
Polub Plportal.pl:

Reklama