Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Pawluczenko najechał na sędziego Marciniaka i cały naród polski

Reklama

śr., 11/18/2020 - 11:12 -- MagdalenaL

Tytuł oryginalny: Pawluczenko najechał na sędziego Marciniaka i cały naród polski, a potem przypomniał sobie o przyjaciołach z Polski

 

Były napastnik reprezentacji Rosji Roman Pawluczenko omal nie wywołał politycznego skandalu, ale w porę się wycofał.

Nie ucichł jeszcze skandal wokół meczu Turcja – Rosja (3:2), który w niedzielę wieczór 15 listopada sędziował Szymon Marciniak, jak pojawiła się informacja o tym, że w ostatnim meczu Rosjan w Lidze Narodów z Serbami arbitrem znowu będzie Polak. Daniel Stefański znany jest jako specjalista średniego szczebla, wcześniej sędziował w meczach Ligi Europy z udziałem klubów Rosyjskuej Premier Ligi (RPL). Mecz pomiędzy "Rubinem" a "Szturmem" w Kazaniu (3:2) w 2015 roku oraz wyjazdowy mecz pomiędzy "Krasnodarem" a "Sewillą" (0:3) w 2018 roku. Możliwe, że to zbieg okoliczności, ale trzeba się zgodzić, że jest to dziwna sytuacja, gdy dwa mecze z rzędu reprezentacji Rosji są sędziowane przez arbitrów z tego samego kraju.

Tym bardziej, że w stronę Marciniaka jest sporo pretensji po grze w Stambule. Doskonale sformułował je były napastnik "Spartaka" i reprezentacji Rosji Roman Pawluczenko, który nazwał arbitrów meczu złoczyńcami. "Szkoda, gdy wychodzi się grać w piłkę, a człowiek w czarnym stroju zaczyna swój koncert i wpływa na wynik. Polski sędzia bezczelnie załatwił naszą reprezentację. Dyktuje rzut karny, którego nie było. Wyrzucił z boiska Semenowa, którego nie było za co wyrzucać. Można wyciągnąć wniosek, że polscy arbitrzy zabili grę. Polacy nie lubią Rosjan, było to widać po przebiegu meczu", – dobił jednocześnie sędziów i Polaków Roman.

Jakiś czas później Pawluczenko, najwyraźniej po ponownym przeczytaniu tego, co sam powiedział, postanowił trochę to odkręcić pozostawiając sędziów jako „złoczyńców”, ale rehabilitując naród polski. Nie wykluczalibyśmy, że ktoś zasugerował byłej gwieździe czerwono-białych, że trzeba bardziej uważać na słowa.

„W żadnym wypadku moje słowa nie były skierowane do narodu polskiego, w którym mam wielu przyjaciół - wyjaśnił Roman swoje stanowisko w mediach. - Nie należę do osób, które łączą politykę ze sportem. Na takim poziomie żadnemu sędziemu nie wolno popełniać błędów, które popełnił Marciniak. Pozostaje dla mnie tajemnicą, dlaczego w Lidze Narodów nie ma VAR. Słowa na temat wczorajszego strasznego sędziowania kierowałem właśnie do głównego arbitra. Mam dobrych polskich kolegów, z którymi grałem i do teraz mamy fajny kontakt".

VAR rzeczywiście byłby przydatny w meczu w Stambule. Marciniak uważany za najlepszego polskiego sędziego dał bardzo kontrowersyjną czerwoną kartkę w 24-tej minucie. W zaciętej męskiej walce z przeciwnikiem sędzia dopatrzył się faulu ostatniej nadziei dla obrońcy reprezentacji Rosji Andrieja Semenowa. A w drugiej połowie wymyślił rzut karny na bramkę gości. Chociaż na powtórce wyraźnie widać, że w tym zajściu Daler Kuziajew zagrał czysto, wybijają piłkę spod nóg gracza tureckiej drużyny.

Te decyzje wpłynęły na wynik na korzyść reprezentacji Turcji. Na gorąco naturalnym było obrzucić błotem Szymona po rosyjsku, jak i tych, którzy uważają go za najlepszego polskiego sędziego. Miejmy nadzieję, że rodak Marciniaka Stefański nie da naszym szanownym ekspertom powodów do tak ostrej krytyki po meczu Rosjan w Belgradzie 18 listopada. W innym wypadku na pewno pojawią się pytania do Polaków i UEFA.

Autor: 
Dmitrij Kuzniecow Tłum. Michał Wójtowicz
Polub Plportal.pl:

Reklama