Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Lekkoatletyczne MŚ: sędziowie przyznali się do błędu i przeprosili Polaka

Reklama

ndz., 09/29/2019 - 23:10 -- koscielniakk

Rafał Augustyn zajął 13. miejsce w chodzie na 50 kilometrów w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Dosze. Polak przeszedł jednak aż w koszmarnych warunkach (wysoka temperatura i wilgotność) 52 kilometry. Wszystko przez błąd sędziów.

 

 

  • Rafał Augustyn był najlepszym z Polaków w chodzie na 50 kilometrów w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Dosze
  • Niespodziewanie jednak, przez błąd sędziów, nasz zawodnik przeszedł o dwa kilometry więcej. Nie skutkowało to jednak gorszym czasem, bo fotokomórka zarejestrowała prawidłowo dotarcie do mety. To arbitrzy byli winni całego zamieszania
  • Po zawodach sędziowie przyznali się do błędu i przeprosili Augustyna

Na dwa kilometry przed metą rozległ się dzwonek, wskazujący, że nasz chodziarz ma do przejścia ostatnie dwa kilometry. W związku z tym swoje stanowisko opuścili fizjoterapeuci, którzy podawali napoje. Udali się w kierunku mety, by pomóc zaraz za nią Augustynowi. Polaka tuż przed "kreską" skierowano na trasę dla zawodników, którzy kończą rywalizację. Pojawiły się sztuczne ognie. Nasz chodziarz był przekonany, że jest na mecie, ale sędziowie - ku zaskoczeniu wszystkich - nakazali mu przejście jeszcze jednej rundy. Polak protestował, ale na nic się to zdało.

- Usłyszałem od trzech sędziów, że mam dalej iść, kiedy wiedziałem, że osiągnąłem już metę. Nie zszedłem z trasy, bo bałem się, że mogą mi nie zaliczyć tego startu. Po kilometrze znowu zapytałem, czy ustalili już, co się stało. Sędziowie rozłożyli tylko ręce i nakazali mi iść dalej. Za metą miałem już dosyć wszystkiego. To było igranie z moim zdrowiem - powiedział Augustyn, który już doszedł do siebie, a w poniedziałek wraca do kraju, w rozmowie z Onet Sport.

Ostatecznie do mety dotarł w czasie 4:20.25. Zatrzymał się on w momencie kiedy pierwszy raz przekraczał linię mety. Czas był wyraźnie gorszy od jego rekordu życiowego. To jednak nie dziwi, bo warunki miały wielki wpływ na wyniki.

Po zawodach nikt z polskiej ekipy nie składał protestu.

- Nie ma sensu składanie protestu, bo zostałem dobrze sklasyfikowany i czas zatrzymał się w dobrym momencie. Chodzi jednak o zasady, dlatego w niedzielę złożymy oficjalne pismo do IAAF w tej sprawie - powiedział Augustyn.

- Po pewnym czasie sędziowie przyznali się do błędu i otrzymałem od nich przeprosiny jeszcze w szpitalu polowym - dodał.

Mistrzem świata został Japończyk Yusuke Suzuki, który wygrał w czasie 4:04.20. To pierwszy taki przypadek w historii mistrzostw świata, by triumfator potrzebował na pokonanie 50-kilometrowej trasy ponad czterech godzin. Po srebrny medal sięgnął 43-letni Portugalczyk Joao Vieira, a brązowym medalistą został Kanadyjczyk Evan Dunfee.

Autor: 
Tomasz Kalemba
Źródło: 

Onet

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama