Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Schematy widmo

Reklama

wt., 09/10/2019 - 21:16 -- magdalenazych

W jednym Jerzy Brzęczek jest naprawdę dobry: w ukrywaniu przed światem swoich pomysłów. Oglądam jego reprezentację od roku i naprawdę nie wiem, jakie one są, a selekcjoner zapewnia, że lada dzień zaczną działać.

Jerzy Brzęczek nie jest typem człowieka, którego dotyka syndrom oblężonej twierdzy, który wywołuje wojnę z całym światem tylko dlatego, że jego drużynie nie idzie. Z Brzęczkiem da się prowadzić dialog, nie ucieka od odpowiedzialności, w dodatku odchodzi od retoryki, że styl nie ma żadnego znaczenia, gdy są punkty. Gdybym miał scharakteryzować go dwoma słowami, byłoby to "fajny facet".

Tylko że - parafrazując klasyka - nie ma takiego etatu w sztabie, jak "fajny facet".

Piłka nożna to rozrywka, a ja na meczach reprezentacji bawię się świetnie jak u dentysty. I właściwie można byłoby w tym miejscu zamknąć dyskusję, bo ona nie zmienia się od kilku miesięcy, gdyby nie słowa Jerzego Brzęczka po Austrii. Selekcjoner mówi: jestem pewien, że wszystko, co ćwiczymy na zgrupowaniach, wreszcie zaskoczy i gra będzie bardziej płynna. Ja pytam: kiedy zaczniecie próbować?

Proszę mnie poprawić, ale atak pozycyjny reprezentacji Polski opiera się na długim podaniu w kierunku Roberta Lewandowskiego, który w Bayernie wymyśla proch, więc czemu miałby tego nie zrobić w kadrze? Na tym, że przeciwnik odda nam piłkę i uda się go szybko skontrować. Na tym, że przy rzucie rożnym ktoś akurat nie upilnuje Kamila Glika, a ten głową trafi do siatki. Czy o czymś zapomniałem? 

Nie mam pojęcia, o jakich schematach z treningu, które nagle miałyby zacząć działać, mówi Brzęczek, skoro nawet nie próbuje się ich wprowadzać. Zresztą, jak mamy takie schematy posiadać, skoro nie chcemy mieć przy nodze piłki? Leo Beenhakker przychodząc do Polski, mówił: chcę, byśmy mieli wyższe posiadanie od przeciwnika, bo jeśli my mamy piłkę, nie ma jej rywal. Oczywiście plany musiał zweryfikować, bo Hiszpanii z nas nie zrobił, ale nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz piłka nas tak parzyła. My jej nienawidzimy, ostatnio pisałem, że w nią nie gramy, tylko ją kopiemy. Nie, my ją wybijamy. Przeszkadzamy. 

Powrót reprezentacji do czasów fornalikowych symbolizuje Robert Lewandowski, który jeszcze niedawno był gwarantem kilkunastu goli w eliminacjach, dziś ma na koncie dwa po sześciu meczach. Przecież nie przestał umieć grać w piłkę, zwłaszcza że w sezon Bundesligi wszedł z drzwiami.

Strasznie wymowne jest to, że przyjechała do nas średnia drużyna z Europy, taka nie za słaba, ale też nie za mocna, i ze Stadionu Narodowego zrobiła sobie Prater. Grała jak u siebie, miażdżąc nas nie tylko w posiadaniu piłki, ale też w kulturze rozegrania. Austriacy zrobili co najmniej trzy akcje, w których w naszym polu karnym wymienili kilka podań, ja nie przypominam sobie żadnej takiej sytuacji z naszej strony. Gdzie te schematy, które nagle mają wypalić? Czy trener bazuje na marzeniu o Piotrze Zielińskim, który pewnego dnia w wannie krzyknie: "Eureka! Od dziś spełnię wszystkie oczekiwania". Bo to, choć trudno uwierzyć, też z ust selekcjonera padło. "Jeśli Piotrek zacznie grać na miarę potencjału, świat będzie nam go zazdrościł". Czyli nie mam na niego pomysłu, rzucam go od lewej, przez środek, po prawą, może kiedyś coś z tego będzie.

Po meczu z Austrią Jerzy Brzęczek mówił, że jest zadowolony z 13 punktów i wyniku (i słusznie, bo stawia nas to w komfortowej sytuacji). Franco Foda, choć ma trzy punkty mniej, też był zadowolony, tyle że z gry. Całkiem możliwe, że obie drużyny zagrają za rok na Euro. Która dziś rokuje na sprawienie miłej niespodzianki, a która może być najbardziej szarą, do bólu nudną drużyną mistrzostw?

Autor: 
PRZEMYSŁAW LANGIER
Źródło: 

onet.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama