Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Żużlowcy mogą zaoszczędzić nawet 200 tysięcy złotych rocznie

Reklama

śr., 08/07/2019 - 12:47 -- izabela.szkatula

Zawodnicy wiedzą w końcu, gdzie mogą szukać oszczędności na kolejny sezon. Koszty utrzymania mogą zmniejszyć się nawet o 200 tysięcy złotych. 

Żużel to niesamowicie drogi sport, a utrzymanie sprzętu i całego teamu przed jeden sezon kosztuje nawet milion złotych – tak corocznie swoje żądania podwyżki argumentują najlepsi żużlowcy świata. Mają oczywiście wiele racji, ale przy negocjacjach transferowych żaden z nich nie zastanawiał się jak zmniejszyć te koszty. Pierwszymi, którzy odważyli się spróbować ściąć radykalnie swoje wydatki są Andreas Jonsson i Grigorij Łaguta. Obaj zaoszczędzili w tym sezonie kilkaset tysięcy złotych. Jeśli w ich ślady pójdą kolejni, to w PGE Ekstralidze może nastać nowa moda, a koszty ponoszone przez poszczególne kluby mogą zostać zmniejszone. 
Dwaj wspomniani zawodnicy przekonali wszystkich, że nawet w najlepszej żużlowej lidze świata nie ma potrzeby, by pomagało im dwóch czy trzech mechaników. Jonsson już od dwóch sezonów podróżuje na wszystkie mecze z jednym doświadczonym mechanikiem Rafałem Lohmannem, a Łaguta po powrocie z zawieszenia postawił na współpracę z Dariuszem Sajdakiem. Jak się okazuje, obaj są zachwyceni takim systemem i nie myślą wracać do współpracy w wielkich teamach. 
Nie ma się zresztą czemu dziwić, bo utrzymanie jednego mechanika w wynosi w całym sezonie nawet 200 tysięcy złotych. Nawet niedoświadczony pomocnik oczekuje wypłaty na poziomie co najmniej siedmiu tysięcy złotych miesięcznie przez cały sezon, a do tego dochodzą jeszcze koszty związane z przejazdami, promem czy noclegami przed i po zawodach. Bardziej doświadczeni specjaliści są jeszcze bardziej wymagający i rzadko kiedy schodzą poniżej 10 tysięcy złotych.
Podczas tegorocznej giełdy transferowej w PGE Ekstralidze to właśnie ta pozycja w budżetach zawodników może odegrać nadspodziewanie dużą rolę. Kto zdecyduje się na zmniejszenie kosztów, będzie mógł liczyć na jazdę w elicie, bo zastąpią w niej drogich i przereklamowanych kolegów. Takim sposobem w PGE Ekstralidze utrzymał się w tym sezonie Peter Kildemand, który przedstawił bardzo korzystną ofertę finansową i przekonał działaczy truly.work Stali, że warto dać mu jeszcze szansę. W tym sezonie podobny manewr może zastosować więcej zawodników. Ten sezon może być ostatnim, w którym zawodnicy jeżdżą na mecze w towarzystwie trzech czy czterech mechaników. Podczas Grand Prix teamy są jeszcze szersze, a wokół jednego zawodnika potrafi kręcić się nawet pięć osób. 
- Dajemy sobie radę, a jak potrzebuję pomocy, to Grisza przyklęka przy motocyklu i wspólnymi siłami wykonujemy najpilniejsze prace. On się zna na rzeczy, więc potrafi mnie wesprzeć. Siłę póki co mam, więc nie potrzebuję dodatkowej pomocy - przyznaje najbardziej zapracowany mechanik w PGE Ekstralidze, Dariusz Sajdak.
Duet jeździ razem nie tylko na treningi i mecze PGE Ekstraligi, ale także na turnieje mistrzostw Europy. Jak się okazuje do osiągania dobrych wyników niczego więcej nie trzeba, bo Rosjanin jest 11. najlepszym zawodnikiem ligi oraz liderem ME. Na tle rywali "team" Łaguty wygląda jednak ubogo.
- Dajemy sobie radę we dwójkę, bo Grigorij praktycznie nie startuje w ligach zagranicznych. Gdybyśmy musieli pogodzić występy w Szwecji i Grand Prix, to na pewno trzeba by rozszerzyć naszą ekipą o kierowcę. W tym momencie największym problemem są długie przejazdy na mecze. W ten weekend będziemy musieli przejechać w nocy 1250 kilometrów z mistrzostw Europy w Vojens na mecz PGE Ekstraligi do Lublina. W takim przypadku będę już musiał poprosić o pomoc kolegę, który poprowadzi busa w nocy, a ja w tym czasie będę mógł odpocząć - dodaje Sajdak. Wdrożenie takiej opcji w innych teamach wydaje się także niemożliwe z innego powodu. Obecnie rzadko który zawodnik posiada dostateczną wiedzę na temat sprzętu, by być w stanie dokonać napraw czy zdiagnozować problem. Inna sprawa, że żużlowcy i tak mają na sobie dużą presję, że nakładanie kolejnych obciążeń mogłoby odbić się na ich postawie na torze.
600 tysięcy złotych na przygotowania do sezonu dostają czołowi zawodnicy PGE Ekstraligi. Wielu twierdzi, że te pieniądze wystarczają tylko na pokrycie utrzymanie mechaników. 
5 osób kręci się w boksie Macieja Janowskiego podczas większości rund GP. Zawodnik ma do dyspozycji trzech mechaników, kierowcę i trenera personalnego. 

 

Autor: 
Mateusz Puka
Źródło: 

Przegląd Sportowy

Polub Plportal.pl:

Reklama