Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Porażka Unii może zmienić układ sił? „Pod jednym warunkiem”

Reklama

wt., 08/06/2019 - 11:25 -- izabela.szkatula

Porażka Fogo Unia Leszno to sygnał dla rywali tego zespołu w play-off. Pozycja leszczynian nie jest już tak mocna, ale na razie trudno określić jakie konsekwencje będzie miała ostatnia przegrana. Wiele zależy tutaj od postawy sztabu szkoleniowego i ich decyzji w najbliższych dniach.

Takiego zwrotu akcji pod koniec sezonu zasadniczego PGE Ekstraligi nie spodziewał się chyba nikt. Fogo Unia Leszno odniosła pierwszą porażkę w tym sezonie, ale wbrew pozorom może ona mieć zaskakująco poważne konsekwencje. Do końca rundy zasadniczej pozostały już tylko dwa mecze, a mistrzowie Polski nie wyglądają już tak doskonale jak jeszcze kilka tygodni temu. – W niedzielę w Gorzowie zmienił się układ sił w PGE Ekstralidze. Nagle wszyscy zobaczyli, że z tą niesamowitą Unią da się wygrać i może to zrobić nawet drużyna, która nie liczy się w walce o złoto. Jestem przekonany, że ten mecz bardzo dokładnie przeanalizowali już w Zielonej Górze i Wrocławiu i nagle przestali się obawiać leszczynian. Bańka pękła i o kolejne zwycięstwa nad tym zespołem będzie już znacznie łatwiej – przekonuje honorowy prezes truly.work Stali Gorzów, Władysław Komarnicki. 
Na gorzowskim torze okazało się, że nawet Rafał Karczmarz jest w stanie zdobyć więcej punktów w wyścigach seniorów niż para Dominik Kubera i Bartosz Smektała, a Emil Sajfutdinow może przegrywać wyścigi z Szymonem Woźniakiem. – Jeszcze tydzień temu byłem przekonany, że Fogo Unia przejdzie ten sezon bez porażki i zdobędzie trzecie złoto z rzędu. Teraz już nie jestem tego taki pewien – dodaje Komarnicki. Efekt porażki leszczynian było widać tuż po meczu w parku maszyn. Zawodnicy Fogo Unii Leszno niemal natychmiast spakowali sprzęt i bardzo kiepskich nastrojach wrócili do domów. Po zawodnikach było widać, ze bardzo mocno przeżywają porażkę swojego zespołu. 
- Teraz wszystko zależy od postawy sztabu szkoleniowego z Leszna. Jeżeli wprowadzą w zespole negatywną atmosferę i wmówią zawodnikom, że dzieje się coś złego, to rzeczywiście mogą mieć problemy z powrotem do normalnego ścigania. Organizowanie nieplanowanych sparingów czy dodatkowych treningów bardziej przeszkodzi niż pomoże. Leszczynianie mecz ze Stalą powinni potraktować jako wpadkę i dalej robić swoje. Problem w tym, że nie będzie to wcale łatwe – uważa były zawodnik i trener Jan Krzystyniak.
Leszczynianom szybkiej odbudowy nie ułatwia kalendarz startów. W najbliższy piątek zmierzą się na własnym torze z Get Well, ale nawet bardzo wysokie zwycięstwo nad najsłabszą drużyną w lidze nie poprawi nastrojów. Tydzień później leszczynianie wybierają się zaś na mecz do Wrocławia, który teoretycznie może sprawić, że do play-off awansują z drugiego miejsca. To oczywiście mało prawdopodobny scenariusz, ale każdy z żużlowców będzie miał to z tyłu głowy. – Pewne jest, że obecna dyspozycja Jarosława Hampela, Brady’ego Kurtza czy juniorów nie wystarczy na obronę mistrzostwa. Z jednej strony można powiedzieć, że zimny prysznic może im pomóc, ale z drugiej zespół każdy chciałby uniknąć takich chwil. Spokój uratuje ich jednak od problemów – dodaje Krzystyniak. 

 

Autor: 
Mateusz Puka
Źródło: 

Przegląd Sportowy

Polub Plportal.pl:

Reklama