Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Szokujące słowa Skórnickiego. Wkrótce odejdzie z Falubazu?

Reklama

ndz., 06/30/2019 - 20:25 -- izabela.szkatula

Z nietęgą miną po spotkaniu z Fogo Unią Leszno przechadzał się po parkingu trener Stelmet Falubazu Zielona Góra – Adam Skórnicki. Jego drużyna przegrała 43:47, a sam szkoleniowiec po ostatnim wyścigu długo rozmawiał z prezesem Adamem Golińskim.

– Gdybyśmy przed meczem kalkulowali porażkę z Unią Leszno to specjalnie by nie bolała, ale z przebiegu meczu było to inne spotkanie i straciliśmy punkty, które mieliśmy szansę wywalczyć. Szkoda, że tak to się w końcówce poukładało, to był mecz na miarę finału. Nerwy i skala psychologiczna tego pojedynku była dość duża – oceniał rywalizację Skrónicki. Jednak dlaczego Falubaz przegrał? – Z paru przyczyn mecz przegraliśmy, teraz trzeba je przeanalizować i wyeliminować je w przyszłości – zaczął dość tajemniczo trener gości.
Szkoleniowiec zielonogórzan docenił też kilku zawodników. – Było widać parę plusów. Na pewno postawa młodzieżowców, to są przebłyski, które cieszą. Wygraliśmy indywidualnie bieg juniorski, co na tym etapie i z takim przeciwnikiem jest dobrym prognostykiem. Reszta zawodników walczyła. Dobre zawody w wykonaniu Michael Jepsena Jensena, który zdobył trochę bonusów. Jako drużyna spisaliśmy się dzisiaj dobrze, ale nie wszystkimi rzeczami im pomogliśmy. Ten mecz szedł w kierunku remisu, przegraliśmy zremisowany mecz. By myśleć o wygranej musielibyśmy go inaczej zacząć – ocenił.
Kluczowym dla przebiegu spotkania - przynajmniej z perspektywy gospodarzy - wydaje się być 13. gonitwa, w której Nicki Pedersen jechał nie zważając na kolegę z pary Patryka Dudka. Obaj żużlowcy sobie przeszkadzali i zamiast wygrać bieg tylko go zremisowali. – Na pewno takie sytuacje nie pomagają, ale to nie była jedyna przyczyna porażki. Pracujemy nad nimi i niedługo się o nich dowiecie – mówił prowadzący zielonogórską drużynę.
Wygląda na to, że nie bez znaczenia była również nawierzchnia, która kolejny raz nie jest taka sama jak na przedmeczowych treningach. – Oprócz trzynastego biegu przeszkodziły nam jeszcze dwie rzeczy. Musimy się zastanowić na ile przeszkodził nam tor, który trochę się zmienił względem piątkowego treningu… – wyjaśniał Skrónicki - … a na ile menadżer – uderzył się w pierś.
- Zawsze popełniam jakieś błędy, raz mniejsze jak większe. Raz ktoś je zauważa, a wielokrotnie zaś nie. Miałem do wyboru trzech zawodników postawiłem na dwóch, jak widać po czternastym biegu popełniłem błąd – rozwinął trener gospodarzy. Czy zatem czeka go jeszcze jedna, tym razem trudniejsza, rozmowa z Adamem Golińskim? - Na to przyjdzie czas, teraz trzeba było szybko niektóre tematy przegadać i za chwilę do takich rozmów wrócimy – odpowiedział.
Zielonogórzanie zajmują trzecie miejsce w tabeli, ale mają przed sobą trudne spotkania zarówno na wyjeździe, jak i własnym torze, a jak zauważa Skrónicki łatwo nie będzie - Nie ma tragedii, ale brakuje dwóch dużych punktów, a na pewno jednego. One byłyby potrzebne w przypadku niepowodzeń na innych terenach. Niepokój nie jest od teraz tylko od jakiegoś czasu. Znamy terminarz swój i innych drużyn i można sobie policzyć, że zaczyna być gorąco pomimo tego, że nasze przegrane były z silnymi drużynami. Bonus z Częstochowy i stracone punkty dzisiaj będą bolały i musimy te punkty nadrobić – zakończył.

 

Autor: 
Daniel Kapica
Źródło: 

Przegląd Sportowy

Polub Plportal.pl:

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Potwierdź, że nie jesteś robotem:
3 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Reklama