Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Gem, set, mecz. Za nami najdziwniejszy sezon w historii tenisa

Reklama

czw., 11/26/2020 - 19:31 -- MagdalenaL

Rok 2020 na całym świecie upłynął pod znakiem koronawirusa. Nie inaczej było także w tenisie. Covid-19 uderzył w ten sport z niesłychanie dużą siłą rażenia. Odwołane imprezy, brak kibiców, niepewność o wyniki testów, które były przepustką do uczestnictwa w kolejnych startach. To tylko część z przeszkód, z którymi zawodowy tenis musiał się zmagać w tym roku.

Gdy w styczniu tenisiści wznawiali grę, wszystko szło zgodnie z planem. Sezon tradycyjnie rozpoczął się turniejami w Australii, które są dla zawodników okresem przygotowawczym przed Australian Open. Strzałem w dziesiątkę okazał się ATP Cup. Rozgrywki powstałe na wzór byłego Drużynowego Pucharu Świata przyciągnęły przed ekrany liczną publiczność, a według wielu ekspertów turniej okazał się o wiele lepszy od edycji Pucharu Davisa, która pod koniec 2019 roku pod zmienionymi regułami odbyła się w Hiszpanii. Australia musiała się wtedy zmagać trawiącymi kontynent pożarami lasów. W tym celu postanowiono, że każdy as serwisowy posłany podczas turnieju, będzie równy 100 dolarów australijskich, a po zsumowaniu wszystkich na przestrzeni całego turnieju, taką kwotę organizatorzy przekażą na rzecz ratowania płonących lasów. Podczas pierwszego turnieju wielkoszlemowego w roku, nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie zagrożenie idzie z Chin. W turnieju mężczyzn zwycięstwo odniósł Novak Djoković, natomiast wśród pań triumfowała Sofia Kenin. W Australii z problemami w kolanie zmagał się Roger Federer. Szwajcar niedługo po turnieju zakomunikował, że zamierza poddać się zabiegowi, a na kortach zobaczymy go dopiero w czerwcu.

Do tenisisty z Bazylei najwyraźniej doszły informacje, że sezon najprawdopodobniej zostanie przerwany. Nie minęło bowiem dużo czasu od tej informacji, a zawodnicy musieli się rozstać z grą w zawodach. Covid-19 w tenis uderzył tuż przed turniejem w Indian Wells. Od tego momentu cały tenisowy świat stanął na głowie. Natychmiast odwołano następne imprezy, a sytuacja pandemiczna, która się stale pogarszała, wymogła na nas pytania o to, czy jeszcze w tym roku będzie nam dane zobaczyć najlepszych tenisistów i tenisistki globu w akcji na największych arenach. Federera szybko okrzyknięto mianem największego wygranego pandemii. Niestety, rehabilitacja nie przebiegała pomyślnie i Szwajcar był zmuszony do ponownego poddania się zabiegowi, a do gry wróci od przyszłego sezonu. Przerwa w sezonie nie była na szczęście przerwą w całkowitej grze. W USA zorganizowano cykl turniejów na prywatnym korcie jednej z majętnych osób. Do akcji wkroczył także Patrick Mouratoglou. Trener Sereny Williams postanowił nagiąć nieco reguły gry, wprowadzając różne innowacje. Jego cykl turniejów spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem licznych kibiców spragnionych zobaczenia herosów tego sportu w akcji. Ostatnim cyklem turniejów było Adria Tour, których organizatorem był Novaka Djoković. Pomysł Novaka okazał się jednak kompletną farsą. W wyniku braku jakiegokolwiek rygoru sanitarnego, wśród tenisistów doszło do zakażeń koronawirusem. Na szczęście wbrew obawom, jakoby tenisiści mieli wrócić do gry na początku przyszłego roku, ATP oraz WTA ogłosiło kalendarze zawodów, które rozpoczną się od sierpnia.

Pierwszym poważnym startem dla panów był turniej Masters 1000, który został przeniesiony z Cincinnati do Nowego Jorku. Na kortach Flushing Meadows tenisiści planujący swój start w US Open mieli okazję sprawdzić swoją formę przed drugim w sezonie 2020 turniejem wielkoszlemowym. Test na 5 zdał lider rankingu Novak Djoković, który zwyciężając stał się murowanym faworytem do zwycięstwa w US Open. Turniej za oceanem odpuściło wielu zawodników ze światowej czołówki, w tym min. wicelider rankingu Rafael Nadal. Serb był więc głównym pretendentem do zwycięstwa. Spacerkiem przechodził z rundy do rundy, aż tu nagle przyszła czwarta runda. Na Novaka czekał Pablo Carreno-Busta, hiszpański tenisista charakteryzujący się w grze na mączce, lubiący grę w defensywie. W obliczu frustracji słabą grą, Serb posłał po jednym z gemów piłkę, która przypadkowo trafiła w sędzinę liniową. W tym wypadku kara może być tylko jedna- dyskwalifikacja. Stało się więc pewne, że zwycięzcą US Open nie zostanie nikt z tzw. wielkiej trójki. Został nim Dominic Thiem. Austriak wygrał tym samym swój pierwszy turniej wielkoszlemowy.

Po US Open zawodnicy rozpoczęli przygotowania do Roland Garros. Najpoważniejszy sprawdzian czekał na tenisistów w Rzymie. Turniej rangi Masters 1000 padł łupem Novaka Djokovicia. Co ciekawe, król kortów ziemnych, Rafael Nadal z turniejem pożegnał się już w ćwierćfinale, przegrywając z Diego Schwartzmanem. Można było się więc zastanawiać, czy czasami w Paryżu wygra ktoś inny, niż Hiszpan. Nic z tych rzeczy. Roland Garros Nadal wygrał nie dając nikomu cienia złudzeń, co do tego, kto najlepiej gra na mączce. W finale upokorzył swojego odwiecznego rywala Djokovicia, wygrywając z nim w trzech setach 6-0, 6-2, 6-4.

Sezon zaczął zmierzać ku końcowi. Jak co roku, ostatnim turniejem rangi Masters 1000, był ten rozgrywany w Paryżu. W hali Bercy najlepszy okazał się Daniił Miedwiediew. Rosjanin pokonał w finale Niemca Alexandra Zvereva i z dobrym humorem mógł wyczekiwać na ostatnią imprezę sezonu. Były nią tradycyjnie ATP Finals. Rozgrywane po raz ostatni w londyńskiej O2 arenie finały, w których bierze udział ósemka najlepszych zawodników rankingu również padły łupem Rosjanina. Miedwiediew w Londynie dokonał także bardzo trudnej i wartej zauważenia rzeczy- podczas jednego turnieju pokonał trzech najwyżej rozstawionych zawodników: Novaka Djokovicia (w fazie grupowej), Rafaela Nadala (w półfinale) oraz Dominica Thiema (w finale). Od przyszłego sezonu finały ATP będą rozgrywane w Turynie.

Sezon 2020 dobiegł końca. Można znaleźć wiele przymiotników opisujących ten rok w tenisie. W większości są to jednak określenia negatywne. Kończąc tegoroczny sezon tenisowy, wszyscy powinniśmy życzyć sobie jednego: Oby sezon 2021 był już normalny.

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama