Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

BOKS. MISTRZ OLIMPIJSKI JERZY RYBICKI WSPOMINA ZMARŁEGO LUCJANA TRELĘ

Reklama

pt., 02/15/2019 - 12:51 -- koscielniakk

Dzięki panu Lucjanowi, dzięki Jerzemu Kulejowi, całej plejadzie zawodników z Gwardii Warszawa mogłem się wiele nauczyć i myślę, że również ta nauka dała mi potem złoty medal olimpijski – zmarłego przed dwoma dniami Lucjana Trelę, w rozmowie z Interią, wspomina mistrz olimpijski z Montrealu (1976) Jerzy Rybicki.

 

Odejście Lucjana Treli poruszyło nawet legendarnego pięściarza ze Stanów Zjednoczonych - George'a Foremana, z którym Polak stoczył legendarną batalię podczas IO w Meksyku (13 października 1968 roku). To była jedyna walka na tamtych igrzyskach, której Foreman nie wygrał przed czasem.

"Przykro słyszeć informację o śmierci Lucjana. Oczywiście, że pamiętam walkę z nim. Miałem ciężką przeprawę. Kondolencje dla rodziny" - napisał Foreman na Twitterze.

Olgierd Kwiatkowski, Interia: Kim był dla pana Lucjan Trela?

Jerzy Rybicki, ostatni polski złoty medalista w boksie: Był wielkim zawodnikiem, wzorem do naśladowania. Jestem dumny, że miałem okazję go poznać, zaprzyjaźnić się z nim i potrenować. Spotkaliśmy się pierwszy raz na zgrupowaniu kadry prowadzonej przez Henryka Nowarę przed meczem międzypaństwowym z NRD. Ja miałem 19 lat, pan Lucjan był o 11 lat starszy. Od razu zaproponował, żebyśmy przeszli na ty, bo na początku odnosiłem się do niego z wielkim szacunkiem, jak do mistrza.

Czego pana nauczył?

- Był wtedy dojrzałym zawodnikiem, ja właściwe wchodziłem do boksu. Przyglądał się mi, temu jak wykonuję poszczególne zadania, ćwiczenia. Gdy biłem w gruszkę, tłumaczył, żebym wyprowadzał tylko ciosy proste, bo gruszka jest przeznaczona do ćwiczeń na dystans, a worek od zadawania silnych ciosów. Jego rady zapamiętałem na całe życie. Wprowadzał też dobrą atmosferę, był wspaniałym kolegą dla wszystkich, był dobrym człowiekiem.

 

 

A jak zapamiętał pan Lucjana Trelę jako boksera?

- Miał 172 cm, czyli na wagę ciężką był za niski. Musiał walczyć z chłopami mierzącymi po 190 cm, ważących ponad 100 kg, ale wychodził na ring i różnicy nie było widać. Znakomicie dawał sobie radę, walczył z wielkim sercem. Był przy tym świetnie wyszkolony technicznie, ale pracował dużo nad techniką. Przyglądałem się temu. Pięknie bił seriami na worku. Nigdy sobie nie odpuszczał. Trzy minuty, przerwa i znów seria trzyminutowa. To była ciężka praca. Stanowił przykład la wszystkich młodych bokserów. Boksował w znakomitym klubie - Stali Stalowa Wola. W meczach ligowych to był zawsze trudny przeciwnik dla każdego zespołu, również dla mojej Gwardii Warszawa. Oczywiście, wszyscy dziś mówią o walce pana Lucjana z George Foremanem, ale znakomite pojedynki toczył z Peterem Hussingiem, dwumetrowym gigantem z Niemiec.

Jakby pan porównał umiejętności Lucjana Treli do tego, co prezentują współcześni pięściarze?

- W dzisiejszym boksie amatorskim nasi zawodnicy nic nie potrafią. To co się dzieje dziś z polskim boksem nie jest optymistyczne. Jak tak dalej pójdzie, wkrótce będzie koniec polskiego boksu. Nie mają się od kogo uczyć. Zawodnicy ze starych czasów, z "polskiej szkoły boksu", nie dość, że byli przykładem, to sami z siebie podpowiadali młodszym. Dzięki temu, dzięki panu Lucjanowi, dzięki Jerzemu Kulejowi, całej plejadzie zawodników z Gwardii Warszawa mogłem się wiele nauczyć i myślę, że również ta nauka dała mi potem złoty medal olimpijski. Niewielu już nas z tego pokolenia zostało.

Co trzeba zrobić, żeby odrodzić polski boks?

- Trzeba wszystko pozmieniać, wstrząsnąć środowiskiem. Jeżeli na obóz kadry narodowej jedzie pięciu zawodników to znaczy, że mamy głęboki kryzys. Ale ci bokserzy za dużo chcą, a nic jeszcze nie osiągnęli. Nic nie ma za darmo. Ja zdobyłem dwa mistrzostwa Polski, nie miałem jeszcze 23 lat i dopiero wtedy mogłem liczyć na stypendium olimpijskie.

Kiedy nadeszła informacja o śmierci Lucjana Treli niedługo potem zakończenie kariery ogłosił Andrzej Fonfara. Miałem wrażenie, że więcej się mówi o tym drugim fakcie. Nie zdziwiło to pana?

 

 

- Zwróciłem na to uwagę. Andrzeja trenowałem, on był wychowankiem Gwardii Warszawa. Cenię go, to utalentowany zawodnik. Ale nie ma co porównywać dorobku i umiejętności pana Lucjana i Andrzeja. To są dwie różne postaci ze świata boksu.

Autor: 
Olgierd Kwiatkowski
Źródło: 

Interia

Dział: 
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama