Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Verstappen nie oszczędza Hamiltona i Mercedesa: „Ta sytuacja ukazuje ich prawdziwą twarz”

Reklama

pt., 07/30/2021 - 13:40 -- MagdalenaL

Dwa tygodnie temu na torze Silverstone jeden przeżył uderzenie w stertę opon z siłą 51G, natomiast drugi wygrał wyścig pomimo kary czasowej. Walka o tytuł w Formule 1 rozgorzała na dobre.

Lider mistrzostw świata Max Verstappen oraz obecny mistrz świata Lewis Hamilton półtora tygodnia po ich pierwszym prawdziwym starciu wciąż wywołują gorące dyskusje w internecie. Verstappen sam nie widział ich zbyt wiele. „Nie używałem telefonu, głównie odpoczywałem”.

Dyskusja, która zaczęła się od pytania o to, kto jest winny kraksy, skupiła się teraz na kontrowersyjnej radości Hamiltona i jego zespołu wyścigowego po Grand Prix Wielkiej Brytanii. Na swoich mediach społecznościowych Verstappen nie owijał w bawełnę. Zachowanie rywali nazwał lekceważącym i niesportowym.

Red Bull, zespół, który reprezentuje Verstappen, poprosił Międzynarodową Federację Samochodową o dodatkową karę dla Hamiltona, ale FIA nie wyraziła na to zgody. „Miejmy nadzieję, że próba poddania w wątpliwość uczciwości Lewisa dobiegnie teraz końca” – odpowiedział Mercedes z ulgą i nietypową dla nich żarliwością.

 

Pierwsza retrospekcja

Po raz pierwszy od Grand Prix Wielkiej Brytanii Verstappen i Hamilton wspominają starcie na torze Silverstone. Odbędzie się to na torze Hungaroring pod Budapesztem, gdzie odbywa się jedenaste Grand Prix tego sezonu.

To uciążliwy pojedynek między dziennikarzami a kierowcami, który w gruncie rzeczy polega na ścieraniu się agend: dziennikarze chcą nagłówków i słów, które będą mogli cytować, podczas gdy poszkodowani są już zajęci kolejnym wyścigiem. Jak mówi Verstappen: „Skupmy się na weekendzie, upewnijmy się, że osiągniemy optymalny wynik i utrzymamy prowadzenie w mistrzostwach świata. Jestem tu po to, by wygrać wyścig”.

Mężczyźni są powściągliwi i wypowiadają się dosyć krótko i zwięźle. „Wszystko, co należało powiedzieć, zostało już powiedziane po ostatnim wyścigu” – mówi Hamilton. Również Verstappen nie ma ochoty się szerzej wypowiadać. „Nie mam ochoty angażować się w medialny szum. Uderzyłem mocno w opony i straciłem wiele punktów Pucharu Świata z winy kogoś innego. Nie jestem zadowolony, ale nie da się tego cofnąć”.

 

Verstappen jednak przemówił

Spytany o opinię na temat kary, jaką Hamilton otrzymał od komisji wyścigowej, Verstappen dał się jednak skusić. „Kara dziesięciu sekund, którą otrzymał Lewis była nieprawidłowa. Wyeliminował rywala i dzięki temu wygrał wyścig. Na torze jesteśmy o 40-50 sekund szybsi od reszty zawodników. Dziesięć sekund to nic”.

Verstappen najwyraźniej nie widział szczegółowej decyzji komisji oraz ich uzasadnienia. „Byłem wtedy w helikopterze w drodze do szpitala i nie czytałem tego oświadczenia” – powiedział.

W werdykcie komisja wyścigowa uznała, że Hamilton jest w dużej mierze, ale nie całkowicie, winny. „To jest niezrozumiałe” – uważa Verstappen. „Nie uwierzę, że gdzieś popełniłem błąd. Trudno mi sobie wyobrazić, że jestem w kilku procentach winny.

Co w takim razie powinienem zrobić? Zjechać z toru, żeby dać mu jeszcze więcej miejsca?”

Verstappen nie poczuwa się do winy. „Wszędzie czytam, że jestem agresywnym kierowcą, ale to jest bzdura. Ścigam się intensywnie, ale uczciwie. W Formule 1 prawie nigdy nikogo nie uderzyłem i mam zero punktów karnych”.

Spoglądając wstecz na Silverstone, Verstappen jest pewien, że to nie on jest winien. „Mogłem wepchnąć Lewisa w ścianę, ale dałem mu wystarczająco miejsca. Byłem na zewnątrz i nie spodziewałem się, że podejmie tak duże ryzyko. Lewis popełnił błąd w ocenie sytuacji w narożniku. Tak to właśnie widzę”.

 

Kontakt telefoniczny

Po świętowaniu zwycięstwa na torze Silverstone Hamilton zapowiedział, że nawiąże kontakt z Verstappenem. „Dotrzymał słowa” – potwierdza 23-letni Holender. „Lewis zadzwonił do mnie. Nie będę wchodził w szczegóły, ale rozmawialiśmy”.

Zapytany o to, Hamilton przedstawił nieco bardziej szczegółową relację. „Chciałem wiedzieć, czy z Maxem wszystko w porządku. Żaden kierowca nie chce zranić swojego kolegi. Powiedziałem, że go szanuję. Może teraz nie jest to wzajemne, ale to dobrze”.

Słuchając jednak Verstappena wydaje się, że rozmowa niewiele dała. „Nie muszę udowadniać, że mam rację, ale nadal uważam za brak szacunku to, jak Lewis i Mercedes świętowali zwycięstwo. Wymachiwanie brytyjską flagą, jakby nic się nie stało; nie tak świętuje się zwycięstwo, gdy wbija się kogoś w opony z ogromną siłą. Nie chciałbym być tak postrzegany. To pokazuje ich prawdziwą naturę. To pokazuje, jacy są naprawdę”.

Hamilton nadal nie jest świadomy swojej winy. „Nie wiedziałem o wizycie Maxa w szpitalu po wyścigu. Na ekranach widziałem, jak wychodzi z samochodu, słyszałem, że wszystko z nim w porządku, a poza tym nie miałem o niczym pojęcia”.

„Nie ma mowy o niesportowym i lekceważącym zachowaniu” – uważa siedmiokrotny mistrz świata. „To był mój wyścig i bardzo ciężko pracowaliśmy na ten wynik. To było monumentalne zwycięstwo. Wspaniale było zobaczyć tak wielu świętujących fanów i nie zamierzam ukrywać swoich emocji”.

Walka o tytuł

Kluczową kwestią jest to, jak duża jest rysa we wzajemnych relacjach. Verstappen chce zakończyć dyskusję na ten temat. „Jesteśmy zawodnikami. My po prostu kontynuujemy naszą walkę o tytuł. Jeśli o mnie chodzi, to nic się nie zmieniło. Jestem zdeterminowany i zamierzam po prostu robić to, co zawsze robię w wyścigach”.

Hamilton zdaje sobie sprawę, że Grand Prix Węgier może być punktem zwrotnym w mistrzostwach świata. „Wygrałem tu osiem razy i planuję zrobić to po raz kolejny. To jest dobry tor dla kierowców o agresywnym stylu jazdy. Trzeba atakować narożniki i to mi odpowiada”.

Autor: 
tłum. Agata Furmanek
Polub Plportal.pl:

Reklama