W tym tygodniu Ferrari poinformowało, że z końcem sezonu wygaśnie umowa tego teamu z Sebastianem Vettelem. Od razu ruszyła giełda nazwisk, ale wiadomo było, że znajdują się na niej tylko trzej kierowcy: Daniel Ricciardo, Antonio Giovinazzi i Carlos Sainz.

W czwartek oficjalnie poinformowano, że kontrakt z zespołem z Maranello podpisze ten ostatni. Niedługo później okazało się, że Ricciardo trafi do McLarena. Na lodzie z tej trójki pozostał więc Giovinazzi.

26-letni kierowca obecnie jeździ w Alfie Romeo i jest juniorem Ferrari. On także mógł liczyć na angaż, ale słabszy ubiegły sezon sprawił, że Włosi postawili jednak na Sainza.

Ta decyzja znacząco wpłynęła także na możliwą przyszłość Roberta Kubicy. Gdyby Giovinazzi trafił do Ferrari, wówczas w Alfie Romeo zwolniłoby się jedno miejsce. Mógłby zająć je kolejny junior włoskiego giganta, ale równie dobrze mogłoby ono przypaść właśnie Kubicy, który zna już bolid i jest wewnątrz zespołu.

Teraz Polak musi czekać na decyzję Kimiego Raikkonena. Doświadczony Fin ma już 41 lat i niewykluczone, że po zakończeniu sezonu zdecyduje się zakończyć karierę. Wówczas Kubica były faworytem do przejęcia jego bolidu.

Wciąż nie jest wiadome, kiedy rozpocznie się sezon 2020. Światowe media informują, że najbardziej prawdopodobną datą jest 5 lipca.