Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Kosmiczne ściganie na torze Le Mans. Pogoda sprzymierzeńcem Danilo Petrucciego

Reklama

pon., 10/12/2020 - 17:19 -- MagdalenaL

Francuska aura nie zawiodła kibiców, przynosząc po raz pierwszy w tym sezonie deszczowe warunki. Najlepiej na mokrym torze spisał się Danilo Petrucci (Ducati Team), który nie popełniając błędów prowadził wyścig niemal od startu do mety. Za jego plecami finiszowali rewelacyjny i piekielnie szybki debiutant, Alex Marquez (Repsol Honda) oraz dojrzały i rozważny Pol Espargaro (Red Bull KTM Factory Racing) .

Jak co roku emocje na francuskim obiekcie sięgnęły zenitu za sprawą nieprzewidywalnych warunków atmosferycznych. Tuż po ustawieniu motocykli na polach startowych nad tor nadciągnęły ciemne chmury, z których spadł obfity deszcz. W związku z tym start wyścigu został opóźniony o kilkanaście minut.

Zaraz po rozpoczęciu rywalizacji na czoło stawki wystrzeliły maszyny Ducati dosiadane przez Danilo Petrucciego, Andreę Dovizioso (Ducati Team) oraz Jacka Millera (Pramac Ducati). Zawodnicy włoskiej stajni słyną z niesamowitych zdolności adaptacyjnych do mokrych nawierzchni, co natychmiastowo wykorzystali, odjeżdżając rywalom. Za ich plecami dochodziło do ogromnej ilości przetasowań – zwycięsko z nich wyszedł Alex Rins (Suzuki Ecstar), który udał się w pogoń za liderami. Jednak jego marzenie o zwycięstwie prysło tak samo szybko, w jakim tempie pojawiło się w głowie młodego zawodnika – walcząc w bezpośrednim starciu z kierowcami Ducati, Rins zaliczył uślizg przodu, co zakończyło jego zmagania o GP Francji. Piękny sen o triumfie na torze Le Mans został przerwany również dla Jacka Millera, którego motocykl uległ awarii na kilka okrążeń przed decydującym starciem.

W połowie wyścigu do walki o czołowe lokaty włączyli się zawodnicy, którzy w wyniku nieudanych kwalifikacji musieli odrabiać pozycje. W ich gronie znalazł się m.in. Pol Espargaro, który inaczej niż w poprzednich rundach, był w stanie uniknąć potknięć i utrzymać nerwy na wodzy. Hiszpan finiszował na 3 pozycji, tuż za zwycięzcą, Danilo Petruccim oraz zaskakująco szybkim w trakcie niedzielnej rywalizacji, debiutantem, Alexem Marquezem. Młodszy brat kontuzjowanego i nieobecnego w stawce mistrza świata przyłączył się do batalii o wygraną, ruszając z 18 pola. 24-latek nie popełniał żadnych błędów i rozważnie wyprzedzał kolejnych rywali, ostatecznie sięgając po drugi stopień podium. To jego pierwsza wizyta w czołowej trójce w stosunkowo krótkiej karierze MotoGP i pierwsze podium dla Hondy w tym sezonie. Kto by się spodziewał, że to właśnie ten chłopak będzie w stanie dać zespołowi upragnioną lokatę.

4 miejsce po kapitalnej walce z Miguelem Oliveirą (Red Bull KTM Tech 3) przypieczętował Dovizioso, którego opony odmówiły posłuszeństwa w samej końcówce. Pomimo przeciwności losu Włoch był w stanie utrzymać pozycję oraz odeprzeć agresywne ataki młodszego i zdecydowanie mniej doświadczonego zawodnika Red Bull KTM Tech 3.

Kapitalnej walki o podium nie zobaczyliśmy za to w wykonaniu kierowców Yamahy, którzy stoczyli skazany na porażkę bój człowieka z motocyklem. Po fali sukcesów przyszło załamanie w garażu japońskiego teamu i jeden z najgorszych wyścigów w sezonie dla tej stajni. Już w trzecim zakręcie pierwszego okrążenia z rywalizacji wymeldował się Valentino Rossi (Monster Energy Yamaha), zaliczając uślizg przodu i tym samym zmniejszając szansę na sukces innych zawodników, którzy zmuszeni byli omijać sunącą po torze maszynę Włocha. Do grupy pechowców należeli: Maverick Viniales (Monster Energy Yamaha), Aleix Espargaro (Aprilia Racing) oraz wicelider klasyfikacji generalnej, Joan Mir (Suzuki Ecstar). Dla ostatniego z nich wyścig ułożył się fatalnie – 22-latek powracając z końca stawki był w stanie sięgnąć jedynie po 11 pozycję, tracąc cenne punkty do lidera mistrzostw świata, Fabio Quartararo (Petronas Yamaha SRT). Z kolei Francuz podobnie, jak jego główny rywal w walce o tytuł, nie potrafił poradzić sobie na mokrym torze, kończąc rywalizację na 9 miejscu. Tuż za nim linię mety przeciął kompletnie zagubiony dziś Maverick Vinales. GP Francji nie ukończyło aż 6 kierowców, co pokazuje, jak ciężkie warunki panowały na torze Le Mans.

Kolejna runda już za tydzień w Aragonii. Czy pogoda ponownie spłata figla i okaże się istotnym graczem w batalii o najcenniejsze trofeum? Coraz więcej mówi się również o powrocie do stawki – kontuzjowanego od lipca – Marca Marqueza, który rozpoczął ciężkie treningi, by móc ponownie zameldować się na stracie wyścigu. Idealną okazją byłby występ przed własną publicznością, jednak czy Hiszpan będzie już w 100% gotowy do podjęcia takiego wyzwania? O tym przekonamy się niebawem.                              

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

motogp.com

Polub Plportal.pl:

Reklama