Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Mourinho w Romie – próba (od)budowy czegoś wielkiego

Reklama

pt., 05/07/2021 - 12:22 -- MagdalenaL

Jose Mourinho wraca na ławkę trenerską! Ledwie kilkanaście dni temu został zwolniony z Tottenhamu, ale nie pozostał długo na bezrobociu – wczoraj podpisał kontrakt z AS Romą. Będzie to dziewiąty zespół, który Portugalczyk poprowadzi jako trener.

Mourinho przejmie drużynę od 1 lipca, a obecny sezon rzymianie dokończą pod wodzą Paulo Fonseki. O odejściu byłego szkoleniowca Szachtara spekulowało się już od kilku dni, jednak media na Półwyspie Apenińskim były przekonane, że jego następcą zostanie Maurizio Sarri.

 

Wielkość od skromnych początków

Portugalczyk karierę trenerską rozpoczynał w 1990 roku jako asystent, a pierwszą samodzielną pracę podjął w 2000 roku w Benfice. Wytrzymał tam miesiąc, a na szersze wody wypłynął dopiero w Uniao Leirii, z którą zakwalifikował się do Pucharu UEFA. Stamtąd trafił do Porto, gdzie w dwa sezony zdobył oba najważniejsze europejskie trofea – wspomniany Puchar UEFA oraz Ligę Mistrzów, a także wypromował zawodników takich jak Paulo Ferreira, Ricardo Carvalho, Maniche czy Deco. Dwóch pierwszych zabrał ze sobą do Chelsea, gdzie stworzył jedną z najmocniejszych drużyn w historii Premier League i w trzy lata zdobył dwa mistrzostwa Anglii. To tam przestawił się szerszej publiczności jako „The Special One”. Potem przyszedł świetny okres w Interze Mediolan, ukoronowany trypletem w 2010 roku. Zwieńczeniem przygody Mourinho z włoską ekipą było wzniesienie pucharu Ligi Mistrzów po wygranym finale na Santiago Bernabeu. Nie mogło to ujść uwadze Florentino Pereza, budującego wielki Real, zdolny podjąć rękawicę rzuconą przez Barcelonę Guardioli. Prezes „Królewskich” ściągnął Portugalczyka do stolicy Hiszpanii, gdzie udało mu się wygrać choćby mistrzostwo Hiszpanii w 2012 roku, ale zabrakło sukcesów w Lidze Mistrzów. W lecie 2013 roku Mourinho wrócił do Chelsea i w ciągu dwóch sezonów wygrał Premier League oraz Puchar Ligi. 

Powolny upadek ze szczytu

Od kilku lat trenerska kariera Mourinho jest na równi pochyłej. Ostatnie mistrzostwo kraju zdobył w 2015 roku z Chelsea, a ostatnim trofeum pozostaje zwycięstwo w Lidze Europy z Manchesterem United w 2017 roku. Pracę w Tottenhamie zakończył bez pucharów, z Romą również może być o to trudno, jako że krajowa konkurencja jest bardzo silna, a nie ma pewności, czy „Giallorossi” zagrają w przyszłej edycji europejskich pucharów. Poza tym wizja futbolu preferowana przez Portugalczyka nie przystaje do tego, jak chcą dziś grać najlepsi – dynamicznie, efektownie, ofensywnie, z wszechstronnym wykorzystaniem zawodników. The Special One od lat słynął raczej z bardzo skutecznego zabezpieczania tyłów i pragmatycznego podejścia do piłki, nastawionego na wyniki. Podobne można opisać Massimiliano Allegriego, który mimo sukcesów od dwóch lat szuka zatrudnienia – na ich przykładach widać, że dawne osiągnięcia nie są gwarantem pracy w zmieniającym się futbolu.

Mourinho i Roma – więcej ich łączy niż dzieli

Jeśli spojrzymy na ostatnie sezony Romy, to wybranie tego klubu przez Portugalczyka nie jest tak zaskakujące. Zespół ten od lat znajduje się na zakręcie. Jego ostatnim trofeum jest Puchar Włoch z 2008 roku, a w poprzedniej dekadzie udało mu się trzy razy zostać wicemistrzem kraju i raz zagrać w finale Pucharu Włoch oraz półfinale Ligi Mistrzów. Nie są to sukcesy rzucające na kolana, a dodając do tego fakt, że coraz śmielej poczyna sobie Lazio, spychając Romę do roli drugiej drużyny ze Stadio Olimpico, otrzymujemy pełen obraz nędznej sytuacji. Ściągnięcie Mourinho jest krokiem zaskakującym, nieco desperackim, któremu przyświeca wiara w to, że obie strony nie powiedziały ostatniego słowa i wspólnie będą chciały odzyskać dawny blask.

 

Jeszcze kilka lat temu taki mariaż wydawał się niemożliwy, jednak świat futbolu zmienił się na tyle, że dziś nikt z tej pary nie może wybrzydzać na tę współpracę. Nie będą też na nią narzekać osoby zainteresowane Serie A – o  ile trudno przewidzieć, jak wpłynie to na poziom rywalizacji sportowej, o tyle już teraz wiadomo, że włoskie rozgrywki zyskały kolejną barwną postać, która powinna dostarczyć kibicom wielu emocji również poza boiskiem.

Autor: 
Hubert Rybkowski
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama