Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Manchester United i Villarreal zagrają w gdańskim finale

Reklama

sob., 05/08/2021 - 18:31 -- MagdalenaL

Grafika: Trójmiasto.pl

W decydującym meczu Ligi Europy sezonu 2020/21, który odbędzie się 26 maja w Gdańsku, zmierzą się Manchester United z Villarrealem. W półfinale ekipa „Czerwonych Diabłów” uporała się z Romą, a Hiszpanie okazali się lepsi od innej angielskiej drużyny – Arsenalu. Tym samym nie będzie powtórki z 2019 roku, kiedy komplet finalistów europejskich pucharów stanowiły kluby Premier League.

Zespoły występujące we wczorajszych meczach w roli gości miały wypracowaną zaliczkę, która dawała mniejszy (Villarreal) lub większy (United) komfort przed rozpoczęciem spotkania. Jednak na tym etapie rozgrywek najmniejsze błędy potrafią być bezlitośnie wykorzystywane przez rywali, stąd żaden z nich nie mógł być pewny swego.

Osiem minut nadziei Romy

W najtrudniejszej sytuacji przed meczami rewanżowymi 1/2 finału znajdowali się piłkarze ze Stadio Olimpico. W pierwszym spotkaniu polegli na Old Trafford aż 6:2 i w rewanżu do awansu potrzebowali niemalże cudu. Jednak drużyna dowodzona przez Ole Gunnara Solskjaera, mając w pamięci choćby skuteczną pogoń rzymian za Barceloną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z 2018 roku, musiała mieć się na baczności i od pierwszej minuty dać z siebie wszystko.

Bohaterem dwumeczu był Edinson Cavani – w pierwszym meczu miał udział przy 5 bramkach (2 gole, 2 asysty i wywalczony rzut karny), a w 39. minucie rewanżu otworzył wynik spotkania. Ten uległ zmianie dopiero po przerwie, gdy w 57. minucie piłkę w siatce umieścił Edin Dżeko. Trzy minuty później Roma wyszła na prowadzenie po trafieniu Bryana Cristante i mogła liczyć na odwrócenie losów rywalizacji. Jednak w 68. minucie znowu dał o sobie znać Cavani, który po dośrodkowaniu Fernandesa celnie uderzył głową i doprowadził do stanu 2:2.

W tym meczu mieliśmy również polski akcent - w 77. minucie na boisku w barwach Romy pojawił się Nicola Zalewski. Dla 19-latka był to piłkarski egzamin dojrzałości – jego rówieśnicy są obecnie w trakcie matur, a on debiutował w seniorskim zespole ,,Giallorossich”, zmieniając Pedro Rodrigueza, i  miał pomóc w godnym pożegnaniu się z Ligą Europy. Polak zdał test celująco, albowiem to po jego uderzeniu z 83. minuty piłka odbiła się od Alexa Tellesa, który trafieniem samobójczym ustalił wynik na 3:2 dla gospodarzy. I choć dwumecz zakończył się awansem Manchesteru United, to dzięki wygranej na swoim terenie włoska ekipa zakończyła zmagania z podniesioną głową.

Arsenal centymetry od finału

W drugim półfinale sytuacja była nieco mniej oczywista. Co prawda Villarreal pokonał Arsenal na swoim stadionie, ale tylko 2:1. Przez to w meczu rewanżowym, rozgrywanym na Emirates Stadium, gospodarzom do awansu wystarczała minimalna wygrana w 1:0.

Zespół Mikela Artety zaczął mecz dosyć niemrawo, co w pierwszych minutach mógł wykorzystać Samu Chukwueze. Skrzydłowy ,,Żółtej Łodzi Podwodnej” oddał strzał, z którym poradził sobie Bernd Leno. Dużo groźniej zrobiło się w 26. minucie pod bramką Geronimo Rullego, gdzie po niezbyt udanym wybiciu piłki przez Daniego Parejo na instynktowny strzał zdecydował się Pierre-Emerick Aubameyang. Piłka trafiła w słupek i opuściła boisko. Trzy minuty później z powodu kontuzji musiał zostać zmieniony wspominany Chukwueze. Nigeryjczyk w obu meczach bardzo dobrze radził sobie w pojedynkach z obrońcami Arsenalu, stąd wydawało się, że po jego zejściu, zespół z Londynu poluzuje szyki obronne i śmielej zaatakuje rywala. Tak się jednak nie stało i na kolejną świetną szansę ,,Kanonierzy” czekali aż do 79. minuty. Wtedy po wrzutce Hectora Bellerina główkował Aubameyang, jednak ponownie trafił w słupek. Chwilę po tym strzale zmienił go Lacazette, jednak rotacja napastnikami nie sprawiła, że gospodarze zaczęli strzelać celniej – do końca meczu utrzymał się wynik 0:0 i to Hiszpanie pojadą do Gdańska na finał.

Po meczu piłkarze Villarrealu świętowali na boisku z transparentem, na którym widniał napis „Do zobaczenia w Polsce”. Zapewne był on adresowany do kibiców zespołu, którzy otrzymają pulę 2 tys. biletów na gdański finał i pierwszy raz od wielu miesięcy będą mogli wspierać ukochaną drużynę z trybun. Będzie to również okazja do świętowania największego sukcesu w historii klubu – dotychczas Villarreal najdalej grał w półfinałach europejskich pucharów. Najbliżej finału był w 2006 roku, gdy w Lidze Mistrzów poległ z... Arsenalem. W pierwszym meczu „Kanonierzy” wygrali 1:0, a w 90. minucie rewanżu, przy stanie 0:0, Riquelme zmarnował rzut karny i szansa na dogrywkę, a tym samym awans, przepadła. 15 lat później to ekipa z Estadio de la Ceramica okazała się lepsza i w nagrodę zagra o pierwsze europejskie trofeum w historii klubu.

Manchester United będzie faworytem

Od 2016 roku w Lidze Europy można dostrzec ciekawą zależność, mianowicie wygrywają ją na zmianę zespoły hiszpańskie i angielskie. Były to kolejno: Sevilla, Manchester United, Atletico Madryt, Chelsea oraz ponownie Sevilla. Prawo serii wskazywałoby, że teraz nadszedł czas na triumf zespołu z Wysp Brytyjskich, konkretnie z czerwonej części Manchesteru. Niewątpliwie drużyna Solskjaera będzie faworytem finałowej potyczki, a do tego bije od niej głód sukcesu – „Czerwone Diabły” czekają na trofeum już 4 lata. Jednak to Villarreal jest niepokonany w tej edycji Ligi Europy i będzie zacięcie walczył o podtrzymanie tej serii. Ponadto mniej odczuje on trudy napiętego kalendarza – nie dość, że rozegrał w tym sezonie mniej spotkań, to United w okresie od 9 do 13 maja mają aż trzy mecze ligowe, co może przełożyć się na słabszą dyspozycję albo wręcz absencję niektórych piłkarzy na finiszu sezonu.

Bezstronnym kibicom pozostaje liczyć na ciekawe widowisko, które dostarczy niezapomnianych wrażeń. A my Polacy miejmy nadzieję, że nawet jeśli mecz rozczaruje, to przynajmniej Gdańsk pozostawi po sobie dobre wrażenie pośród kibiców, którzy przyjadą na finał Ligi Europy 2020/21.

Autor: 
Hubert Rybkowski
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama