Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Burak Yilmaz prowadzi Lille do mistrzostwa

Reklama

pon., 05/10/2021 - 22:16 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Flickr.com

Od kiedy w Paris Saint-Germain pojawił się katarski kapitał, pozwalający na dokonywanie zakupów za astronomiczne kwoty, Ligue 1 stała się teatrem jednego aktora. Monopol paryżan jest trudny do przełamania, choć ta sztuka udawała się Montpellier czy Monaco. W tym sezonie plany giganta postanowiło pokrzyżować Lille, gdzie w ostatnich tygodniach pełnym blaskiem świeci gwiazda Buraka Yilmaza.

Napastnik rodem z Turcji w ostatnich tygodniach jest liderem zespołu, który niczym skromna wioska Galów z Asterixa i Obelixa odpiera ataki potężnego przeciwnika. Na dwie kolejki przed końcem sezonu Lille jest blisko osiągnięcia celu – wystarczy mu pokonać Saint-Etienne i Angers, aby po raz czwarty w historii zostać mistrzem Francji i tym samym popsuć nastroje w obozie stołecznego klubu.

Piłkarz własnego podwórka

Do czasu podpisania kontraktu z Francuzami, Burak Yilmaz prawie całą karierę spędził w rodzimej lidze. Najlepszy jego czas to dwie przygody w Trabzonsporze – w sumie podczas pierwszej (2010-2012) i drugiej (sezon 2017/18) zdobył 86 bramek w 125 występach. Szerszej publiczności dał się poznać dzięki dobrej grze w barwach Galatasaray w Lidze Mistrzów, bowiem w sezonie 2012/13, gdy „Galata” zaszła aż do ćwierćfinału rozgrywek, zdobył 8 bramek, walnie przyczyniając się do tego sukcesu.

Do Lille dołączył 1 sierpnia 2020 roku jako zawodnik z kartą na ręku. Równo trzy tygodnie później zadebiutował w meczu ze Stade Rennes. Na pierwsze trafienie przyszło mu czekać do 25 września i spotkania z Nantes, ale dzięki temu nabrał rozpędu i w pięciu kolejnych grach strzelił pięć bramek. Później znowu się zaciął (z przerwą na dublet z Celtikiem w Lidze Europy), a przełamanie nastąpiło dopiero w okresie gier świąteczno-noworocznych, gdy strzelał po golu w trzech meczach z rzędu.

 

Uraz i powrót do gry

Dobrą passę Turka przerwała kontuzja łydki, która wykluczyła go z występów na dwa miesiące. Po powrocie potrzebował czasu na odzyskanie formy, która nadeszła po kluczowej wygranej nad PSG 1:0. Od tego czasu „Mastify” zagrały 5 spotkań ligowych, w których widzimy kolejną świetną serię napastnika – aż 6 razy umieścił piłkę w bramce. Szczególnie istotny był dublet ustrzelony z Olympique Lyon – pierwszy gol pozwolił złapać kontakt z prowadzącym 2:0 rywalem, a w 85. minucie napastnik zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Dodatkowym plusem jest również jakość zdobywanych bramek. We wspominanym meczu z Lyonem pierwszą bramkę zdobył po bardzo ładnym strzale z rzutu wolnego. Z Niceą również trafił zza pola karnego – tym razem sprytnym i precyzyjnym uderzeniem w długi róg. W ostatnim meczu z Lens popisał się bombą z dystansu w samo okienko. Najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że bramki te przynoszą cenne punkty, które pozwalają zachować dystans nad goniącym Paris Saint-Germain.

Dekada oczekiwania

Lille jest na ostatniej prostej w drodze do mistrzostwa, ale żeby je zdobyć, potrzebuje bardzo dobrej gry Turka, jak i reszty drużyny. Zespół z północy Francji na tytuł czeka już 10 lat, kiedy to zapewniał sobie dublet po dwóch meczach z PSG (i bramkach Ludovica Obraniaka). Wtedy w ekipie „Mastifów” największą gwiazdą był drobny, acz fenomenalnie wyszkolony technicznie 20-letni Eden Hazard. Dziś na główną postać zespołu wyrasta potężnie zbudowany, bezlitosny w wykańczaniu akcji 35-letni Yilmaz, który nie bierze jeńców w jasyr, tylko niczym czołg demoluje kolejne przeszkody Lille na drodze do mistrzostwa. 

Autor: 
Hubert Rybkowski
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama