Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

"Niemiecki rząd podjął słuszną decyzję"

Reklama

śr., 05/13/2020 - 15:55 -- moderator2

Foto: Reinaldo Coddou H./Bongarts / Getty Images Marcel Reif

 

Już w sobotę, 16 maja piłkarze niemieckiej Bundesligi wrócą na boiska. – Plan przedstawiony przez działaczy sportowych był tak dobry, że politycy właściwie nie mieli wyjścia. Zarówno przedstawiciele rządu, jak i Niemieckiej Ligi Piłkarskiej stanęli na wysokości zadania – mówi w rozmowie z Onetem legendarny sprawozdawca sportowy i felietonista Sport 1, Marcel Reif.

 

  • Według eksperta przerwa w rozgrywkach trwająca ponad dwa miesiące znacząco wpłynie na formę piłkarzy

  • Niemcy rozważają wprowadzenie limitu zarobków dla piłkarzy. Kryzys pokazał bowiem, że gdy rozgrywki zostają zawieszone, niektóre kluby nie są w stanie się utrzymać

  • – Nie wierzę w taki scenariusz. Gdyby wprowadzono limity, takie gwiazdy jak Haaland czy Lewandowski poszukałyby sobie innego miejsca do grania w piłkę – ocenia Reif.

​​

Koronawirus: Bundesliga wraca do gry

Bundesliga to pierwsza z najlepszych europejskich rozgrywek, która rusza podczas pandemii koronawirusa. Niemiecka Liga Piłkarska (DFL) wspólnie z niemieckim rządem uznały, że 16 maja rozgrywki będą mogły zostać wznowione.

 

– Spodziewałem się, że Bundesliga będzie pierwszą silną ligą, która wystartuje. Złożyło się na to kilka czynników. Pierwszym z nich jest sytuacja epidemiologiczna w Niemczech, wygląda to dużo lepiej niż w innych krajach. Poza tym trzeba powiedzieć o całej koncepcji powrotu przedstawionej przez Niemiecką Ligę Piłkarską. To profesjonalnie przygotowany projekt. Dzięki temu politycy dali zielone światło, by piłkarze wrócili na boisku. Każdy wykonał tu swoją robotę. Zarówno rząd, jak i działacze piłkarski stanęli na wysokości zadania. Niektórzy politycy w Niemczech mówili, że futbol nie może być teraz priorytetem, ale plan DFL był tak dobry, że nie było powodów, żeby stawiać weto. Tym bardziej że wiele rzeczy już "odmrożono". Futbol nie może być na pierwszym miejscu, ale dlaczego miałby zostać w tyle? – mówi w rozmowie z Onetem legendarny sprawozdawca i obecny felietonista serwisu Sport 1, Marcel Reif.

 

W środę (6 maja) kanclerz Niemiec Angela Merkel ogłosiła łagodzenie krajowych ograniczeń spowodowanych rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2. Chodzi między innymi o ponowne otwarcie sklepów (do 800 mkw) – ograniczenia dotyczące liczby kupujących zostały zniesione, ale nadal należy nosić maseczki i zachować dystans społeczny. Do szkół wróciły starsze dzieci. Studenci będą wracać na uczelnie podczas semestru letniego. Powrót Bundesligi to kolejny sygnał, że życie w Niemczech znów zaczyna się toczyć normalnym trybem.

– Istnieją argumenty za tym, by jeszcze nie wracać na boisko, ale plusy przesłaniają minusy. Wznowienie rozgrywek to świetna wiadomość dla klubów, bo poprawi się ich sytuacja finansowa. Profesjonalny futbol w Niemczech jeszcze bardziej niż w innych krajach z silnymi ligami jest uzależniony od pieniędzy z praw do transmisji. Gdyby kluby nie dostawały pieniędzy od stacji telewizyjnych, wiele z nich po prostu by upadło. Futbol jest dziś wielkim przemysłem, ale generuje jeden produkt – mecz piłkarski. Jeśli nie jest w stanie tego robić, branża ma wielki problem. Powrót piłkarzy ucieszy oczywiście także zwykłych kibiców, bo futbol pełni ważną społeczną rolę. Wreszcie będą mogli zobaczyć w TV coś innego niż statystyki dotyczące epidemii i zapomnieć o koronawirusie, przynajmniej na te 90 minut – mówi ekspert.

 

Giganci nie ucierpią

Przerwa w rozgrywkach Bundesligi wyniesie ostatecznie 66 dni. Do końca sezonu pozostało dziewięć kolejek. – Przerwa bez wątpienia wpłynie na dyspozycję zawodników. Przecież przez pewien czas mogli ćwiczyć wyłącznie w domu, nie może się to równać z profesjonalnym treningiem. Pod względem przygotowania fizycznego gracze na pewno nie się gotowi w stu procentach i mam tylko nadzieję, że po wznowieniu rozgrywek nie będziemy mieli plagi kontuzji – ocenia na łamach Onetu Reif.

Eksperci na całym świecie przewidują, że epidemia koronawirusa będzie miała długofalowe skutki także w świecie futbolu. Już teraz wiele klubów znacząco obniżyło zarobki zawodników, na razie na czas pandemii. – Ci, którzy wyruszą na zakupy, będą mogli sprowadzić zawodników trochę taniej niż przed epidemią. A kluby bazujące na sprzedaży najlepszych graczy zostaną zmuszone do tego, by taniej sprzedawać. Uważam więc, że epidemia uderzy przede wszystkim w mniejsze kluby. Tacy giganci jak Bayern Monachium nie będą mieli żadnego problemu, nie sądzę, by w jakikolwiek sposób odczuli kryzys związany z pandemią – mówi komentator sportowy.

 

Marcel Reif: nie będzie żadnego limitu zarobków

W niemieckiej Bundeslidze trwają rozmowy o wprowadzeniu górnego limitu zarobków zawodników. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest szef Niemieckiej Ligi Piłkarskiej, Christian Seifert. Kryzys pokazał że kluby nie są w stanie się utrzymać w momencie, gdy rozgrywki są zawieszone. Zapisy w umowach gwiazd mają pomóc uniknąć takiej sytuacji w przyszłości.

– To bardzo trudna kwestia. Ktoś nagle powie klubom, że choć mamy wolny rynek, nie mogą wydawać na piłkarzy tyle pieniędzy, ile zechcą? Moim zdaniem to nie przejdzie. Wyobraźmy sobie, że faktycznie wprowadzono limit zarobków i PSG czy Manchester City pukają do takiego Roberta Lewandowskiego czy Erlina Haalanda, proponując mu trzy razy wyższą pensję. Nikt by nie odmówił, więc limit doprowadziłby do ucieczki gwiazd z Bundesligi. Spójrzmy np. na Bayern Monachium i Fortunę Duesseldorf. Grają w tej samej lidze, ale są przecież na zupełnie innych, odległych planetach. Jak miałyby funkcjonować według takich samych zasad? Niezależnie od tego, co zrobi DFL i czy wprowadzi jakiś limity, uważam, że maksymalnie za pięć lat najbogatsi się zbuntują i stworzą własną Superligę, o czym mówi się już o dawna – kończy Reif.

 

Autor: 
Marcel Reif
Źródło: 

Onet.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama