Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Czy Coutinho, cenny odmieniec z Barcelony, pokaże swoją wartość Aston Villi?

Reklama

sob., 01/29/2022 - 01:43 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Philippe Coutinho na treningu z Aston Villą w tym tygodniu.

Najbardziej pamiętne gole, które Philippe Coutinho strzelił jako gracz Barcelony, były przeciwko tej drużynie, co podsumowuje się samo za siebie. Gdy był wypożyczony Bayernowi Monachium, gdzie miał swój najlepszy sezon odkąd opuścił Liverpool za 160 milionów euro, strzelił dwie bramki w poniżającym meczu zakończonym wynikiem 8-2 z klubem, do którego wtedy należał i pomimo wszelkich wysiłków, nadal do niego należy. Tego wieczoru w sierpniu 2020 r. przeprosił za to, co zrobił. Siedemnaście miesięcy później ponownie opuścił klub. Gdyby ktoś zapytał, ile dokonał, większość zwolenników odpowiedziałaby: „Niewiele”.

Jedyną rzeczą, której ktokolwiek żałuje w Katalonii dotyczącej przeniesienia się Coutinho do Aston Villi w tym tygodniu jest to, jak długo to zajęło. Właściwie, nie jest to do końca prawdą: żałują także, że nie będzie żadnego powrotu, poza jego własnym. Prawdopodobnie wróci pod koniec sezonu. W tym momencie planują sprawić, aby znowu od nich odszedł. Tak jak trudno było go sprowadzić, tak samo ciężko jest go wyprowadzić. Odszedł tylko na wypożyczenie, a Villa – którzy są u siebie z Manchester United w sobotę – płaci 65% jego pensji, ale przynajmniej go nie ma. Najdroższe podpisanie kontraktu w historii Barcelony mogło być też najgorszym.

To wszystko może brzmieć niesprawiedliwie, wręcz okrutnie. Prawdopodobnie takie jest: jest coś niekomfortowego w patrzeniu na to, jak jest czasami traktowany, z przebłyskiem wrażliwości i odrzucenia; w poczuciu, że pomimo, iż zdecydowanie jest to jego wina, okoliczności, kultura i kontekst obróciły się przeciwko niemu; w patrzeniu, jak dobre momenty znikają z pola widzenia, gdyż przepadły w jakiejś zbiorowej amnezji. Bo strzelał też gole dla Barcelony: 26 goli plus 14 asyst w 106 meczach to nie jest zły powrót.

Zdobył też pierwszego gola w clásico, wyznaczając Barcelonie drogę do zniszczenia Madrytu wynikiem 5-1. Strzelił gola w półfinale w Copa del Rey i zdobył bramkę oraz asystę w finale, pomagając im w zdobyciu dubletu w ich pierwszym sezonie. Nie grał, kiedy upadli i odpadli z Ligi Mistrzów w Rzymie, więc nie można tego mu zarzucić. Gdyby tam wtedy był, kto wie, może by wygrali potrójną koronę. Tak jak to zrobił z Bayernem. Było w nim coś takiego gdy strzelał bramki w Lizbonie, co świadczyło o tym, że to nie on stworzył bałagan.

A wciąż te dwie bramki dla Bayernu przesądzają o jego wizerunku jako gracza Barcelony, szczególnie przez to, że symbolizowało to szkodliwość całej tej sprawy: był to samobój w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Portret reżimu byłego prezydenta, Josepa Maria Bartomeu’a, a metafora kryzysu, który doprowadził do takiej sytuacji. Każdy z goli strzelonych przez Coutinho dla Barcelony nie sprawia wrażenia trwałego, każdy był szybko zapomniany. Jest to niesprawiedliwe, ale dodaje to krzty melancholii do jego historii, do jego osoby.


Reakcja Philippe Coutinho podczas meczu z Dynamo Kijowem w Lidze Mistrzów Barcelony w tym sezonie.

To zakończenie, które może nawet jeszcze nie być końcem, to pokazuje. Barcelona była tak zdesperowana by podpisać kontrakt z Coutinho, że mimo iż nie udało im się go zdobyć latem 2017 roku, spróbowali ponownie w Boże Narodzenie i to za łączną cenę jego i Ousmane Dembélé, która według dyrektora finansowego klubu była „nieodpowiedzialna” i mógłby przez nią stracić pracę. Ich najdroższy gracz opuszcza klub na marne, a poradzenie sobie z tym jest odczuwane jak pewne osiągnięcie. Przede wszystkim, było to konieczne.

Kiedy Coutinho podpisał kontrakt, Barcelona podkreśliła ile „nakładu finansowego” poświęcił, aby dołączyć do klubu, a przynajmniej jest to często powtarzane przez kluby i okazało się być to ironiczne. Przywiązani do wynagrodzenia liczącego około 15 milionów euro rocznie po odliczeniu podatku, przez ostatnie trzy lata bardzo chcieli oddać gracza - jednak to samo wynagrodzenie, które sprawiło, że przeniesienie go było tak ważne, popchnęło go w stronę drzwi zanim pozostali gracze, tak samo zasłużeni, również go uwięzili.

Wiadomym było, że wydali zbyt dużo kiedy się pojawił, co rzadko jest dobrym początkiem, jednak podpisanie kontraktu z nim miało sens. Xavi Hernández, aktualny menadżer Barcelony, był pośród tych, którzy uważali jego styl za zgodny z Camp Nou. Jednak mimo, że cztery lata temu mówił tak patrząc z zewnątrz, teraz, będąc wewnątrz, już nie do końca to widzi. Dyrektor sportowy uznał go za „idealnego zamiennika” dla Andrésa Iniesty, co mogło być częścią problemu tak samo jak cena. Pozycja Iniesty nie była jego, nie była również Neymara.


Szczęśliwsze chwile, kiedy Philippe Coutinho prezentował się jako gracz Barcelony w styczniu 2018 r.

Jednak jakość w technice była tam obecna, podobnie jak fizyczna pojemność zaczerpnięta z Anglii, przynajmniej przez jakiś czas. Tak samo było z powitaniem - Luis Suárez odebrał go z lotniska i pierwsze sześć miesięcy było dobre – punkt, który w tym momencie jest wart jego obrony: zdobył 9 goli i 7 asyst podczas swoich pierwszych 22 meczy. Mimo to, nie mógł grać w Europie i gdy się pojawił, Barcelona znajdowała się wysoko w lidze, a ich sukces nie był jemu przypisany. W końcu nie czuć było, żeby on w ogóle tam był. Złamała go kontuzja oraz, wydawałoby się, niepewność.

Ernesto Valverde musiał znaleźć dla niego miejsce, co nie było proste. Nie było zbytnio sensu by ktoś „był Messim”, kiedy już mieli Lionela Messiego. Messi oraz Suárez zostali zwolnieni z odpowiedzialności za prasę; umieszczenie jeszcze jednego by nie zadziałało. Próby znalezienia mu innej roli nie zawsze się opłacały. Zamiast determinacji do buntu przeciwko swojemu przeznaczeniu, walczenia o tę rolę, pojawiła się nuta zawahania. Coutinho był lubiany i ci, którzy z nim trenowali, zauważali różne rzeczy – ale niezbyt często podczas meczy. Nie pomogła też kultura klubu.

Drugi sezon rozpoczął się czterema golami i asystą w otwierających 10 meczach ligowych, z czego jeden był przeciwko Madrytowi, bez Messiego w drużynie. Lecz w jego kolejnych 26 występach w La Liga był tylko jeden z nich. Pośród fanów narastała frustracja; nastąpiły gwizdy, na które nie był obojętny. Kiedy strzelił bramkę przeciwko Manchester United w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, przyłożył swoje palce do uszu, ujawniając swoją słabość. Co tylko pogorszyło sprawę.

Suárez powiedział, wymownie: „Najmniejsza rzecz, jaką robisz – tak maleńka, jaką zrobił Philippe – jest wyolbrzymiana. Sam menadżer powiedział: ‘Jestem w szoku, że mówisz o jego geście, a nie o jego wspaniałej bramce’, golu, który dodałby mu pewności siebie. Czasami trzeba go zrozumieć. Jeśli fani chcą, aby zawodnik dobrze grał, powinni go wspierać, bo zawodnik na boisku nie jest głupi. Słyszy dźwięki, które wydają kiedy traci piłkę”.

W następnym sezonie Coutinho był w Monachium. Po raz pierwszy odrzucono go, ale być może miał szansę na powrót, gdy Bayern postanowił nie korzystać ze swojego prawa do kupna, co samo w sobie jest komentarzem na temat ich wiary w niego. Szukał sprzedaży, ale jej nie znalazł, więc utknął w martwym punkcie.

Zatem, nawiązując do okoliczności, w Barcelonie było wsparcie. Ronald Koeman, nowy menadżer, zadzwonił i powiedział, że chciałby grać za niego na jego pozycji: jako numer 10 za Messim. W pierwszych trzech meczach ligowych były dwie asysty i jeden gol. Strzelił także w swoim pierwszym meczu w Lidze Mistrzów. A później… cóż, niewiele się działo, Coutinho znów zniknął. Przez kontuzję łąkotki nie zagrał w meczu po przełomie roku. Przeszedł trzy operacje, po czym miał dziewięć miesięcy przerwy.

Był zbyt cenny, jak na klub zmuszony do straty najlepszego gracza, jakiego miał. I owszem, Coutinho nadal tam był w czasie kiedy Messi nie zagrał swojej roli w publicznym przedstawieniu, co było jakkolwiek niesprawiedliwe. Ponownie, klub próbował go przenieść. I ponownie się to im nie udało. Mówił o swojej pracy nad tym, by ludzie patrzyli na niego „z innej perspektywy”. Odejście Messiego również oferowało możliwości. Zapytany o Coutinho po jego imponującym pokazie na początku tego sezonu, Koeman odpowiedział: „On jest dobrym piłkarzem. Moim zadaniem jest wyciągnąć z nich to, co w nich najlepsze, co zaczyna się od przypisania ich na odpowiednich dla nich pozycjach”.

Autor: 
Sid Lowe / tłum. Anna Bołtruczuk
Polub Plportal.pl:

Reklama