Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Wynik lepszy niż gra – Legia pokonuje mistrza Estonii

Reklama

czw., 07/22/2021 - 00:42 -- MagdalenaL

zdjęcie: Wikimedia Commons

Piorunujące początek oraz koniec, pozostała część meczu do zapomnienia. Tak w skrócie można opisać spotkanie II rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów pomiędzy mistrzem Polski a Florą Tallinn, zakończone wynikiem 2:1 dla warszawian.

Podopieczni Czesława Michniewicza nie mogli sobie wymarzyć lepszego otwarcia – już w 3. minucie Bartosz Kapustka zabrał się z piłką na własnej połowie, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów i strzałem lewą nogą z okolic linii pola karnego pokonał bramkarza rywali, wprawiając w esktazę fanów zgromadzonych przy Łazienkowskiej 3.

Niestety były reprezentant Polski już kilka chwila później musiał opuścić boisko, bowiem podczas celebracji gola nabawił się urazu wykluczającego go z gry. W jego miejsce pojawił się Bartosz Slisz.

Kolejna groźna akcja Legii miała miejsce w 19. minucie. Wtedy futbolówkę w polu karnym otrzymał Filip Mladenović, jednak nie do końca wiedział, co ma z nią zrobić. W pewnym momencie na pozycji pokazał się Andre Martins, który otrzymał podanie od Serba, ale przestrzelił.

Niedługo później ,,Mladen” zagrał do wbiegającego w pole karne Luquinhasa. Brazylijczyk znalazł się dosyć blisko bramki Flory i z dosyć ostrego kąta próbował uderzenia po długim słupku. Niestety dla ,,Wojskowych”, okazało się ono niecelne.

Potem do głosu doszli goście z Estonii, którzy skorzystali z pomyłek Mateusza Hołowni. Najpierw Sergei Zenjov zmusił go do błędu przy zagraniu piłki, a potem wygrał pojedynek fizyczny i pognał na bramkę Artura Boruca, który poradził sobie z uderzeniem skrzydłowego rywali. Chwilę później Zenjov miał kolejną okazję, lecz tym razem nie trafił w bramkę.

W 31. minucie były Legionista Henrik Ojamaa zdecydował sie na strzał z dystansu, jednak nie mógł on zaskoczyć bramkarza warszawian. 10 minut później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego główkował Henrik Puerg, ale skończyło się to tylko rzutem rożnym.

Po przerwie inicjatywa nadal była po stronie gości, choć na gola przełożyło się to dopiero w 53. minucie. Wtedy bardzo aktywny Ojamaa dosyć łatwo ograł Josipa Juranovicia i zagrał w okolice piątego metra. Tam wbiegł Rauno Sappinen i zrobiło się 1:1.

Trzy minuty później ponownie zrobiło się groźnie w polu karnym Legionistów, bowiem po rzucie rożnym piłka trafiła tuż za linię szesnastego metra, skąd uderzył ją Martin Miller. Po drodze głową trącił ją Ojamaa, przez co zmieniła ona tor lotu, minimalnie mijając słupek bramki strzeżonej przez Boruca.

W 63, minucie po rzucie rożnym uderzył Artur Jędrzejczyk, jednak skuteczna interwencją popisał się Matvei Igonen.

Na kwadrans przed końcem rywalizacji główkował Mateusz Wieteska, ale lecąca do siatki piłka została zablokowana. Poprawka Slisza okazała się niecelna.

I gdy wydawało się, że będzie remis, to arbiter odgwizdał rzut wolny dla ,,Wojskowych”. Wykonał go Mladenović, który dorzucił futbolówkę w pole karne. Pierwszy znalazł się przy niej obrońca rywali Markus Poom, jednak jego wybicie było fatalne – nie dość że lekkie, to na dodatek w okolice jedenastego metra. Z prezentu skorzystał rezerwowy w tym meczu Rafa Lopes, który mocnym strzałem z woleja dał Legii upragnione prowadzenie.

W samej końcówce Flora także miała rzut wolny. Jednak po dośrodkowaniu Konstantina Vassiljeva żaden z piłkarzy nie dotknął piłki, która opuściła boisko. W tym momencie sędzia Witalij Mieszkow zakończył spotkanie i to legioniści mogli cieszyć się z bardzo cennego zwycięstwa, znacznie przybliżającego ich do awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów, a jednocześnie fazy grupowej europejskich pucharów.

Autor: 
Hubert Rybkowski
Zagłosowałeś na opcję 'w górę'.
Polub Plportal.pl:

Reklama