Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Włochy pierwszym finalistą

Reklama

śr., 07/07/2021 - 16:56 -- MagdalenaL

zdjęcie: Wikimedia Commons

Zagrali w meczu otwarcia, nie zabraknie ich też w spotkaniu kończącym turniej. Włosi po remisie z Hiszpanią 1:1 skuteczniej egzekwowali rzuty karne, dzięki czemu w niedzielę zmierzą się z Anglią lub Danią o puchar Henry'ego Delaunaya.

Po dwóch dniach przerwy od EURO 2020 wkroczyliśmy w etap zmagań w ramach strefy medalowej. W pierwszym z trzech decydujących spotkań rywalizowały ze sobą Italia z Hiszpanią, czyli ekipy, które dotychczas pozostawiły po sobie skrajnie inne wrażenie.

Pierwsza z wymienionych od początku EURO 2020 pokazuje kawał dobrego futbolu. Podopieczni Roberto Manciniego fazę grupową (wszystkie mecze grali w Rzymie) przeszli suchą stopą, ogrywając kolejno Turcję, Szwajcarię oraz Walię z bilansem bramkowym 7-0. W 1/8 finału nie było już tak dobrze, jednak gdy złapali rytm w dogrywce meczu z Austrią, co pozwoliło im na zdobycie dwóch bramek, to ich awans nawet po bramce Sasy Kalajdzicia na 2:1 nie był zagrożony. A ćwierćfinałowa potyczka z Belgią spokojnie może rywalizować o miano spotkania turnieju, albowiem obie reprezentacje pokazały się z jak najlepszej strony. Niestety dla ,,Czerwonych Diabłów”, to Włosi byli górą, ponownie zwyciężając 2:1.

,,La Furia Roja” na tym turnieju rozkręcała się dosyć powoli. Podobnie jak półfinałowi rywale, wszystkie spotkania grupowe rozgrywała na swoim terenie (w Sevilli). Jednak najpierw zremisowała 0:0 ze Szwecją, a potem 1:1 z Polską i jej sytuacja przed ostatnią kolejką nie była zbyt dobra. Udało się jednak wziąć w garść i zdemolować Słowację 5:0, co zapewniło awans z drugiej pozycji (za Szwecją). W 1/8 finału podopieczni Luisa Enrique grali z Chorwatami i po szaleńczym boju, rozstrzygniętym dopiero w dogrywce, pokonali wicemistrzów świata 5:3. W ćwierćfinale miało być teoretycznie łatwiej, bowiem Hiszpanom przyszło mierzyć się ze Szwajcarią. Jednak ,,Helweci” potwierdzili klasę ze spotkania z Francją i ponownie doprowadzili do rzutów karnych w starciu z teoretycznie mocniejszym rywalem – a przecież od 77. minuty grali w dziesięciu po wykluczeniu Remo Freulera. W konkursie jedenastek lepszy okazał się zespół z Półwyspu Iberyjskiego, który zwyciężył w nim 3:1 (po 120 minutach było 1:1).

Popis taktyczny Luisa Enrique

Spotkanie półfinałowe miało dosyć nieoczekiwany początek, bowiem Hiszpanie bardzo mocno przycisnęli rywala. Grali wysokim pressingiem, co bardzo utrudniało sprawę kiepsko wyprowadzającemu piłkę Gianluigiemu Donnarummie i odebrało Włochom ich potężny atut – linię pomocy, bowiem wykopy bramkarza kierowane były od razu do napastników. Zresztą gracze Roberto Manciniego w ofensywie bazowali właśnie na piłkach rzucanych za plecy obrońców rywali, choć nie przyniosło to większych efektów.

Jednocześnie ,,La Furia Roja” szukała gry kombinacyjnej, która sprawiała problemy Italii. Z przodu dawali się we znaki Dani Olmo czy wchodzący do pierwszej linii Koke, a gdyby Mikel Oyarzabal strzelał celniej, to jego drużyna zapewne wyszłaby na prowadzenie – a tak do przerwy wynik brzmiał 0:0.

Po zmianie stron mecz nadal był dosyć wyrównany, aż nadeszła 60. minuta. Wtedy Donnarumma wyłapał dośrodkowanie i wyrzutem uruchomił kontrę Włochów. Po kilku podaniach piłka znalazła się w polu karnym oponentów i trafiła do Federico Chiesy, a ten strzałem po długim rogu pokonał Unaia Simona.

Na odpowiedź  trzeba było czekać dwadzieścia minut. Wtedy z piłką zabrał się rezerwowy w tym meczu Alvaro Morata i po wymianie podań z Olmo wpadł w pole karne i doprowadził do wyrównania.

Po 90. minutach gry stan rywalizacji był remisowy, ale to podopieczni Enrique zostawili po sobie znacznie lepsze wrażenie. Duża w tym zasługa trenera, który najpierw opracował świetną taktykę na mecz, a potem trafił ze zmianą Ferrana Torresa na napastnika Juventusu. W pierwszej części dogrywki dobra passa Iberyjczyków trwała, ale nie dali oni rady zmienić wyniku. W drugich piętnastu minutach to Włosi dominowali, ale także nie potrafili wpakować piłki do bramki rywali.

Dramat Moraty

O awansie decydowały rzuty karne. Pierwsza seria do zapomnienia – najpierw Simon obronił strzał Manuela Locatellego, a później najlepszy na boisku Olmo przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Następnie trafiali kolejno Andrea Belotti, Gerard Moreno, Leonardo Bonucci, Thiago i Federico Bernardeschi. Wtedy przyszła kolej Moraty – piłkarza, który na tym EURO miewał już wzloty i upadki, a podczas turnieju otrzymywał wiadomości z pogróżkami. Niestety, tym razem również nie sprostał oczekiwaniom, bowiem jego uderzenie wybronił Donnarumma. A chwilę później Jorginho po profesorsku wykorzystał decydujący karny i to Italia mogła cieszyć się z triumfu.

Do wtorkowego spotkania jednocześnie pasuje i nie pasuje stwierdzenie, że do finału awansowała lepsza drużyna. Z jednej strony Włosi grają kapitalny turniej i już od samego początku oczarowują kibiców, choć z drugiej strony na tle Hiszpanów, którzy rozegrali pierwszy naprawdę dobry mecz na tych mistrzostwach, wyglądali blado i przy nieco lepszej skuteczności rywali mogli pożegnać się z marzeniami o triumfie na (przed)ostatniej prostej. Jednak historię piszą zwycięzcy, stąd za jakiś czas nikt nie będzie rozpamiętywał stylu, w jakim zostało odniesiony ten sukces. A gdyby udało się wygrać również w niedzielę, to żaden włoski kibic nawet nie odważy się wypominać gorszych chwil w starciu z ekipą Luisa Enrique.

Autor: 
Hubert Rybkowski
Polub Plportal.pl:

Reklama