Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Kuriozalna sytuacja w Stuttgarcie

Reklama

wt., 06/08/2021 - 22:51 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Wikimedia Commons

VfB Stuttgart opublikował na swojej stronie oświadczenie, które bardzo różni się od standardowych tego typu komunikatów. Otóż klub poinformował, że jeden z jego zawodników grał pod fałszywym nazwiskiem oraz jest o rok starszy.

Silas Wamangituka w ostatnim sezonie był jedną z kluczowych postaci drużyny z Badenii-Wirtembergii. W ostatnim sezonie rozegrał w jej barwach 27 spotkań, w których zdobył 13 bramek oraz zanotował 5 asyst i miał znaczący wkład w zajęcie przez beniaminka miejsca w górnej połowie tabeli (9. pozycja). Jego dobra dyspozycja nie przeszła w Niemczech bez echa, a prestiżowy magazyn piłkarski „Kicker” wybrał go nawet do jedenastki sezonu Bundesligi.

 

Ofiara szantażu

Jak się okazuje, przekazywanie fałszywych danych osobowych nie było pomysłem zawodnika, ale jego byłego agenta. Tak naprawdę gracz nazywa się Silas Katompa Mvumpa i urodził się 6 października 1998 w Kinszasie (DR Konga) – w podrobionych dokumentach jako datę urodzenia miał podany 6 października 1999.

Sprawa zaczęła się w 2017 roku, gdy Mvumpa jako 18-latek z ogromnym talentem został zaproszony na testy do Anderlechtu. W tym celu musiał mieć ważną wizę, która wygasała 14 listopada 2017. Najprawdopodobniej Belgowie po obejrzeniu zawodnika w akcji byli zainteresowani zatrudnieniem go, jednak w tym celu musiał on wrócić do DR Konga i przedłużyć ważność wizy. Wtedy do akcji wkroczył agent, który powiedział młodemu piłkarzowi, że gry ten wyjedzie do swojego kraju, to będzie miał problemy z powrotem do Europy.

W ten sposób „przyszedł na świat” Silas Wamangituka, urodzony dokładnie rok później niż w rzeczywistości. Mieszkał w Paryżu z agentem, który odciął go od dokumentów, pieniędzy i kontaktu ze światem. Głównym motywem tych działań była chęć izolacji zawodnika od jego kongijskiego zespołu, ale dzięki zmianie danych menedżer zyskał większą władzę nad młodym piłkarzem – szantażował go ujawnieniem jego prawdziwych danych, co miało zamknąć mu drogę do kariery w piłce. A że Mvumpa nie był w stanie przewidzieć konsekwencji całej sprawy i bał się, że uderzą w jego rodzinę, to trzymał język za zębami.

 

Zaufanie kluczowe dla sprawy

Kongijczyk trafił do Stuttgartu latem 2019 roku, a kilka miesięcy później we francuskiej oraz niemieckiej prasie pojawiły się pierwsze doniesienia o jego możliwej fałszywej tożsamości. Jednak po zbadaniu sprawy przez władze piłkarskie w Niemczech w jego dokumentach nie doszukano się nieprawidłowości – tak naprawdę zawodnik mógłby rozegrać całą karierę jako Silas Wamangituka. Jednak z czasem, gdy nabrał zaufania do ludzi z VfB, a od agenta-szantażysty dzieliło go wiele kilometrów, przedstawił swoją sytuację i dzięki temu zaczęło się wyjaśnianie sprawy. Wreszcie kilka dni temu otrzymał ważny kongijski paszport z prawidłowymi danymi, a niedługo powinien dostać zaktualizowane uprawnienia do gry.

We wspomnianym komunikacie nie zabrakło komentarza zawodnika, który powiedział, że przez lata żył w strachu i bardzo bał się o swoją rodzinę. Zdecydował się na ujawnienie sprawy, gdyż nowi współpracownicy przekonali go, że jest już bezpieczny, a dodatkowo otrzymał wsparcie ze strony klubu. Wypowiedział się również dyrektor sportowy Sven Mislintat, który zapewnił, że klub będzie chronił piłkarza, a jednocześnie wyraził podziw wobec postawy młodego człowieka, który podjął kroki w celu wyjaśnienia sytuacji.  Thomas Hitzlsperger, kierownik sportowy VfB Stuttgart, dziękował władzom ligi oraz niemieckiej federacji za profesjonalizm, sumienność i dyskrecję w trakcie dochodzenia.

Na dziś nie jest planowane wyciągnięcie konsekwencji wobec Silasa Katompy Mvumpy, a cała sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Autor: 
Hubert Rybkowski
Polub Plportal.pl:

Reklama