Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Futbol blisko powrotu do domu

Reklama

ndz., 07/11/2021 - 12:44 -- MagdalenaL

zdjęcie: pixaby.com/Reimund Bertrams

Środa 7 lipca, godzina 21.30. Największy stadion w Londynie na chwilę milknie za sprawą strzału z rzutu wolnego autorstwa 21-latka, urodzonego w duńskim Jyllinge - miejscowości wielkości Władysławowa. Wtedy wydawało się, że futbol zgubił drogę do domu, ale z pomocą reprezentantów Anglii po kolejnych 90 minutach gry zrobił olbrzymi krok w kierunku celu.

Wyspy Brytyjskie to miejsce, gdzie narodził się futbol w XIX wieku. Od tego czasu po dziś dzień mieszkańcy tamtego obszaru roszczą sobie pretensje do wszelkich triumfów w rozgrywkach reprezentacyjnych. A że dotychczas udało im się to tylko raz – na mundialu w 1966 roku na własnej ziemi – to od wielu lat czują tylko smutek, ból i rozczarowanie.

W tym roku jest jednak inaczej, między innymi dzięki mocno sprzyjającym ,,Synowie Albionu” okolicznościom. Nie dość, że trafiło im się najlepsze pokolenie zawodników od lat, to jeszcze mają wyjątkowo korzystny układ miejsc spotkań, gdy w tym samym czasie wiele drużyn lata z jednego końca Europy na drugi. W fazie grupowej wszystkie ich mecze odbyły się na Wembley, a dzięki wyprzedzeniu Chorwatów, Czechów i Szkotów spotkanie 1/8 finału z Niemcami (1:0) także rozegrali na tym obiekcie. Dopiero ćwierćfinałowa rywalizacja z Ukrainą wywiała ich poza dom, bowiem miała miejsce na Stadio Olimpico (4:0). A że mecze strefy medalowej już wcześniej zaplanowano w ,,Domu Futbolu”, to po awansie podopieczni Garetha Southgate'a wrócili na stare śmieci.

Duńczycy to jedna z najpiękniejszych historii EURO 2020, choć początek był tragiczny. W 42. minucie spotkania z Finlandią na murawę padł ich rozgrywający Christian Eriksen. Nie byłoby w tym nic groźnego, gdyby nie fakt, że stało się to bez kontaktu z przeciwnikiem. W sytuacji jako pierwszy zorientował się Simon Kjaer, na co dzień grający w AC Milan, który udzielił pierwszej pomocy koledze reprezentującemu Inter, tym samym pokazując, że futbol ma przede wszystkim łączyć. Chwilę później do akcji wkroczyli ratownicy medyczni, którzy walczyli o życie piłkarza na oczach kibiców zgromadzonych na kopenhaskim Parken.

Eriksena udało się ocalić, a dalsze leczenie odbywało się w szpitalu. W tym czasie jego koledzy walczyli o turniejowe życie – szło im fatalnie, gdyż najpierw przegrali z Finlandią, a potem z Belgią. Dopiero w ostatniej kolejce, gdy grali mecz o wszystko z Rosjanami, pokazali pełnię swoich możliwości, zwyciężając 4:1. Dzięki temu zapewnili sobie awans do 1/8 finału, gdzie ponownie zaaplikowali rywalowi, tym razem Walii, cztery gole. W kolejnej rundzie nie poszło już tak łatwo, choć dzięki bardzo dobrej pierwszej połowie udało się ograć Czechów 2:1.

W środę Anglia z Danią walczyły o przepustkę do wielkiego finału. Faworyt mógł być tylko jeden – podopieczni Southgate'a do tego spotkania nie stracili bramki, a coraz lepiej prezentowali się ich liderzy Kane oraz Maguire. Duńczycy nieco wytracili wcześniejszy impet, ale przecież w półfinale nie znaleźli się przypadkowo. Udowodnili to w pierwszych trzydziestu minutach rywalizacji, zwieńczonych bramką Damsgaarda.

Później inicjatywę przejęli ,,Synowie Albionu”. Pierwsze poważne ostrzeżenie wysłali już w 38. minucie, gdy Raheem Sterling z kilku metrów trafił w Kaspera Schmeichela. Chwilę później Bukayo Saka przeprowadził akcję prawą stroną i podał piłkę wzdłuż duńskiej bramki. Adresatem podania był wspomniany Sterling, ale skrzydłowego Manchesteru City uprzedził Kjaer. Jednak duński stoper interweniował na tyle niefortunnie, że wpakował piłkę do własnej bramki i znowu był remis. Od tego momentu podopieczni Kaspera Hjulmanda walczyli o przetrwanie. Nie dość, że piłkarsko zaczęli ustępować przeciwnikom, to przede wszystkim widać było po nich ogromne zmęczenie.

Wielka pomyłka

Pomimo tego, Duńczycy dotrwali do dogrywki. W niej dalej bronili się dzielnie, gdy nadeszła 102. minuta. Wtedy ponownie dał o sobie znać Sterling, który z impetem wpadł w pole karne, gdy nagle znalazł się między Mathiasem Jensenem a Joakimem Maehle i upadł na murawę. Sędzia Danny Makkelie wskazał na punkt karny, choć po chwili swoją decyzję musiał skonsultować z VAR-em. Problem w tym, że w tej sytuacji jedenastki nie było i Skandynawowie zostali tą decyzją ewidentenie skrzywdzeni. Błąd sędziego wykorzystał Harry Kane, który choć spudłował karny, to trafił po dobitce – gdyby Schmeichel sparował piłkę do boku, to mielibyśmy kolejny piękny rozdział tej niesamowitej historii.

Zdesperowani Duńczycy resztką sił rzucili się do ataku, ale nie przyniosło to żadnych efektów. Do końcowego gwizdka sędziego wynik nie uległ zmianie i piękny sen ekipy Hjulmanda dobiegł końca. Natomiast Anglicy mieli olbrzymie powody do radości – pierwszy raz w historii swoich startów w EURO awansowali do finału i nadal mogą marzyć o tym, że futbol, tak jak 55 lat temu, wróci do domu.

Autor: 
Hubert Rybkowski
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama