Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Fani Newcastle świętują przejęcie klubu: „W sprawie praw człowieka nie możemy zrobić wiele”

Reklama

czw., 10/28/2021 - 23:06 -- MagdalenaL

Fani Newcastle świętują pod St James’ Park. | Fot.: Christopher Thomond/The Guardian

Niektórzy szybciej wyszli z pracy, inni urządzili sobie wagary. Zgromadzili się dookoła posągu swojego idola, zmarłego Sir Bobby’ego Robsona, a gdy potwierdzono informację, rozbrzmiały pieśni, w ruch poszły piwa, popłynęły łzy.

Zakup Newcastle United, dokonany przez Saudyjczyków za kwotę 300 milionów funtów zachwycił niemal wszystkich sympatyków dumnego niegdyś klubu, który dryfował bezwiednie przez lata.

„Ten klub jest pulsem miasta i właściwie przez dekadę, jeśli nie dłużej, był sztucznie podtrzymywany przy życiu,” powiedział w dzień przejęcia klubu 47-letni Paul Loraine przed St James’ Park, gdzie fani rozwiesili baner głoszący „Nie żądamy drużyny która wygrywa, żądamy klubu który próbuje”.

To przejęcie jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych w historii angielskiej piłki nożnej, i wywołuje głośną krytykę ze strony ugrupowań na rzecz praw człowieka, rzucając ten podupadający klub pod jupitery geopolityki.

Ale gdy tylko około 17:15 potwierdzenie umowy zostało ogłoszone, w powietrze powędrowały flary i puszki lagera.

„Moi dwaj wnukowie mają teraz po 30 lat, przychodzą tutaj i nigdy nie widzieli, żeby drużyna cokolwiek wygrała. Ból na twarzach tych chłopaków sprawia, że człowiekowi pęka serce,” powiedział 80-letni Jean Sproul, dozgonny fan, który pamięta opijanie Pucharu Miast Targowych, europejskie zawody, które Newcastle wygrało w 1969 roku.

Motto „więcej niż klub” zostało zaadoptowane przez kluby z całego świata, ale niewielu śmiałoby zakwestionować przywiązanie mieszkańców Newcastle do St James’ Park. Jednak nie można kupić srebra za lojalność, i nie było zbyt wielu okazji do świętowania pod niesławnymi rządami Mike’a Ashleya, bilionera ze Sports Direct, który kupił klub w 2007 roku.

„To ustawia człowiekowi humor na cały tydzień. Kiedy dostajesz lanie, twój tydzień będzie koszmarny. Ostatnie 14 lat było okropne,” stwierdził 28-letni Allen O’Connell, stojący 7 października pod Gallowgate ze swoją trzyletnią córką Millie.

„Jako fani nie możemy zrobić zbyt wiele w kwestii praw człowieka,” powiedział Loraine. „Wszyscy nosimy ubrania wyprodukowane w fabrykach w krajach z problemami na tle praw człowieka. W chwilach takich jak ta, kompas moralny zawsze staje się rozregulowany. Jako kibice, zwłaszcza tak pogrążeni jak nasi, powinniśmy mieć prawo do odrobiny nadziei, i to jest dzisiaj priorytetem, nie prawa człowieka. Nadzieja dla klubu, nadzieja dla regionu.”

Stadion Newcastle o pojemności 52 000 miejsc góruje nad centrum miasta. Parę ulic dalej mieszkają jedne z najbiedniejszych rodzin w całej Anglii. Połowa dzieci z okolicy – niemal 10 000 – żyje w ubóstwie. Dwie mile dalej znajduje się jeden z najbardziej zapracowanych banków żywności w Anglii, rozprowadzający tego roku 19 000 paczek ratunkowych dla okolicznych rodzin.


Baner wywieszony przed St James’ Park w czwartek 7 października. | Fot.: Christopher Thomond/The Guardian

Newcastle jest klubem, który tęskni za inwestycjami. Głowy miasta, choć ostrożne, aby nie podpisać się pod słowami Arabii Saudyjskiej, mają nadzieję, że wkład państwa Zatoki Arabskiej wpompuje miliony w cały region w ten sam sposób, w jaki przejęcie Manchesteru City przez szejka Abu Dhabi Mansoura w 2008 roku (chociaż niektóre społeczności wokół stadionu Etihad pozostają skrajnie ubogie).

„Futbol jest tutaj niemal na równi z religią, i jest jednym z kluczowych dla tożsamości miasta czynników,” stwierdził Mark Middling, starszy wykładowca rachunkowości na uniwersytecie Northumbria, który jest ekspertem w dziedzinie finansowej przejrzystości w świecie piłki nożnej. „Jeżeli Saudyjczycy chcą zasymulować to, co stało się w Manchesterze, to myślę, że zostaną bardzo ciepło przyjęci”.

Nick Forbes, przewodniczący rady miasta Newcastle, oznajmił: „To przełomowy dzień w historii klubu i naszego miasta. Futbol jest nieodłączną częścią tożsamości Newcastle, a St James’ Park jest dla wielu bijącym sercem miasta, dosłownie i w przenośni. Wizja sukcesu na murawie znów daje nam wszystkim pretekst do nadziei.”

Wielu z fetujących przed obiektem było zbyt młodych, by pamiętać erę Robsona. Jeden chłopak bez koszulki, w wieku około 14 lat, krzyknął: „To najlepszy dzień mojego życia!”

U stóp posągu Robsona, kibice domagali się wyjaśnienia, dlaczego podobne potępienie nie spadło na Manchester City lub Paris Saint-Germain, które są własnościami Katarskich spółek.

„Przyszłoroczne Mistrzostwa Świata odbędą się w Katarze, i jest to jedno z najgorszych miejsc na świecie [w kwestii praw człowieka] – dlaczego więc Newcastle United ma ulec naciskowi ze strony praw człowieka?” zapytał 80-letni Ray Sproul, który wciąż uczęszcza na domowe i wyjazdowe spotkania klubu. „Manchester City ma swoich właścicieli od lat, i nikt na nich nie podnosi głosu. Jesteśmy zainteresowani tylko piłką. Jesteśmy zwyczajnymi kibicami i to wszystko.”

Middling stwierdził, że działania Arabii Saudyjskiej w temacie praw człowieka „budzą zmartwienie”, zauważył jednak, że blokowanie przejęcia na takich zasadach pachniałoby podwójnymi standardami. „Zjednoczone Królestwo sprzedaje broń Arabii Saudyjskiej i posiada biznesowe powiązania na terenie kraju. Jeżeli chcemy prowadzić handel z Arabią Saudyjską, żeby potem odwrócić się plecami i powiedzieć, że nie mogą być właścicielami jednego z naszych klubów, byłoba to lekka hipokryzja.”

Autor: 
Josh Halliday/The Guardian Tłum.: Marcin Lejza
Polub Plportal.pl:

Reklama