Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Dobry start polskich klubów w Europie

Reklama

sob., 07/10/2021 - 23:44 -- MagdalenaL

zdjęcie: flickr.com/Jernej Furman

Legia Warszawa i Śląsk Wrocław są o krok bliżej awansu do kolejnych rund pucharowych zmagań. Obie drużyny pokonały swoich przeciwników w pierwszych meczach eliminacji Ligi Mistrzów oraz Ligi Konferencji.

Jako pierwsi na boisko wybiegli w środę o 18 podopieczni Czesława Michniewicza, którzy w Norwegii podejmowali mistrza tamtejszej ligi – Bodo/Glimt. Losowanie oceniano jako trudne, a dodatkowo mistrzowie Polski musieli sobie radzić bez swoich dwóch asów atutowych – Tomasa Pekharta oraz Josipa Juranovicia, którzy odpoczywali po występach na EURO 2020.

Pierwszego z wymienionych zastąpił nowy nabytek Legii Mahir Emreli, drugiego Kacper Skibicki. Jak się okazało, obaj byli czołowymi graczami warszawian w tym spotkaniu. Skibicki zaliczył asystę już w 2. minucie, gdy dograł do Luquinhasa, a Brazylijczyk strzałem z kilku metrów pokonał bramkarza Norwegów. W 41. minucie prowadzenie podwyższył wspominany Emreli, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym po rzucie rożnym i z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki.

Bodo/Glimt odpowiedziało tuż przed przerwą, po celnym uderzeniu głową swojego kapitana Erika Botheima. Po zmianie połów stworzyli kilka innych groźnych akcji, ale to Legioniści podwyższyli prowadzenie – w 61. minucie Skibicki podał do rozpędzonego Emrelego, który przebiegł kilka metrów i w sytuacji sam na sam pewnie umieścił futbolówkę w siatce. Niestety tego jakże korzystnego wyniku nie udało się dowieźć do końca, bowiem w 78. minucie Pernambuco strzelił gola, który w ostatecznym rozrachunku nie przyniósł nic poza zmniejszeniem rozmiarów porażki. Dodatkowo w 82. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Morten Konradsen i nie będzie do dyspozycji trenera w meczu rewanżowym.

W czwartek o 20 pierwszą od sześciu lat przygodę w europejskich pucharach rozpoczynał Śląsk Wrocław, który mierzył się z estońskim Paide Linnameeskond. Goście przystępowali do spotkania bez trenera Jacka Magiery, który zakaził się koronawirusem. Pomimo tego, ,,Wojskowi” byli faworytem dwumeczu – rywale to co prawda wicemistrz kraju, ale liga Estonii to jeszcze niższy poziom niż polska Ekstraklasa. Co ciekawe, w barwach Paide występuje obecnie Ragnar Klavan, w przeszłości gracz Augsburga czy Liverpoolu, a do niedawna klubowy kolega Sebastiana Walukiewicza w Cagliari.

Pierwsza połowa stała pod znakiem dominacji wrocławian, którzy nie potrafili udokumentować jej bramką. Stało się to dopiero w drugiej części meczu, gdy w 66. minucie Fabian Piasecki wykorzystał dobre podanie Waldemara Soboty i otworzył wynik spotkania. Jedenaście minut później trafił za to Wojciech Golla – niestety był to gol samobójczy, przez co znowu był remis. Wydawało się że wynik nie ulegnie już zmianie, gdy na minutę przed końcem czasu podstawowego Mark Tamas popisał się celnym uderzeniem głową, tym samym ustalając rezultat na 2:1 dla przedstawicieli Ekstraklasy.

Choć gra obu polskich drużyn daleka była od idealnej, to w końcowym rozrachunku najważniejsze są zwycięstwa. Te udało się wywalczyć, dzięki czemu w przyszłotygodniowych rewanżach powinno być nieco łatwiej o uzyskanie wyników dających promocję do kolejnych rund eliminacji europejskich pucharów.

Autor: 
Hubert Rybkowski
Polub Plportal.pl:

Reklama