Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Nadszedł czas na włoską piękność. Giro startuje już w sobotę

Reklama

sob., 05/08/2021 - 21:44 -- MagdalenaL

Zdjęcie: cyclingmagazine.ca

8 maja ponad 170 kolarzy stanie na starcie Giro d’Italia. Tegoroczna edycja, zresztą jak każda, zapowiada się fascynująco. Kto założy różową koszulkę po ostatnim, mediolańskim etapie?

Zeszły rok pokazał nam, dlaczego tak naprawdę kochamy kolarstwo. W tym sporcie wszystko ma swój porządek: Na początku roku wyścigi w Australii i inne etapówki niższych kategorii, potem następuje czas wyścigów jednodniowych, począwszy od Ompoop Het Nieuwsblad, po Liege-Bastogne-Liege, przeplatane ze słynnymi „tygodniówkami”. Potem nadchodził maj, a wraz z nim Giro, następnie po miesiącu Tour de France i Vuelta. W kolarstwie wszystko miało swoje miejsce i sprawiało to, że nigdy nie towarzyszył nam przesyt. Owego można było doświadczyć w ubiegłym sezonie, kiedy wszystkie wielkie toury były oddzielone od siebie dwoma tygodniami przerwy, a nawet nachodziły na siebie. Wtedy uświadomiliśmy sobie, za co kochamy kolarstwo. Po „dziwnym” sezonie 2020 nadchodzi na szczęście normalność. Zgodnie z tradycją, kolarski maj ma kolor różowy. Wyścig we Włoszech jest absolutnie wyjątkowy. Niekiedy jest on przyćmiewany blaskiem historii i tradycji Tour de France, który jest bez wątpienia większym widowiskiem, pod względem nagłośnienia w mediach. W historii tego wyścigu byliśmy już niejednokrotnie świadkami wielkich wyczynów najlepszych kolarzy świata. Mamy nadzieję, że także w tym roku emocji nie zabraknie.

Patrząc na listę startową, już ostrzymy sobie zęby na wielkie ściganie. We wspaniałej formie znajduje się zespół Ineos, na którego czele pojedzie Egan Bernal, który chce powrócić do formy z TdF 2019. Ciekawy skład na Giro wysyła ekipa Deceuninck-Quick Step. W składzie belgijskiego zespołu znalazł się m.in. Jao Almeida, który był rewelacją zeszłorocznej edycji oraz wracający po wypadku na Il Lombardia Remco Evenepoel. Poprzednia edycja Giro d’Italia nauczyła nas natomiast, że grono pretendentów do końcowego triumfu to jednak zawsze sprawa otwarta, bo kto przed niespełna rokiem obstawiałby zwycięstwo Tao Harta? Faworyci oczywiście są, ale nie możemy skupiać się wyłącznie na nich.

Trzy tygodnie ścigania po Italii zapowiadają się więc fascynująco. Kto wie, może będziemy świadkami niezapomnianej walki? Pięknem sportu, a zwłaszcza kolarstwa jest jego nieprzewidywalność. Zwycięzcą może zostać bardzo dobrze znane w peletonie nazwisko, ale równie dobrze może być to ktoś zupełnie anonimowy. Nie pozostaje więc nic innego, jak zasiąść przed telewizorem i emocjonować się trzema tygodniami walki, w której czasie poznamy zwycięzcę 114 edycji Giro d’Italia.

Autor: 
Jarosław Truchan
Źródło: 

cyclingmagazine.ca

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama