Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Czy zmiana pokoleniowa w tenisie dokonuje się na naszych oczach?

Reklama

czw., 04/22/2021 - 11:16 -- MagdalenaL

Zdjęcie: hansmarkutt / Pixabay

Turniej w Monte Carlo jest symbolicznym początkiem sezonu na kortach ziemnych. Jest to impreza, która swoją rangą ustępuje tylko turniejom wielkoszlemowym. Sprawia to, że do Monaco zwykle zjeżdża się światowa czołówka. Nie inaczej było i w tym roku. Z tzw. „wielkiej trójki” zabrakło  tylko Rogera Federera, poza nim największym nieobecnym był Dominic Thiem.  Lider światowego rankingu Novak Djoković swój udział w turnieju zakończył już na trzeciej rundzie, przegrywając z rewelacją turnieju, Brytyjczykiem Danem Evansem. W tym przypadku możemy mówić nawet i o sensacji, gdyż zawodnik z wysp nie słynie z rewelacyjnych występów, a już tym bardziej na kortach  ziemnych. Drugi z wielkich, Rafael Nadal uległ w ćwierćfinale Rosjaninowi Andriejowi Rublowowi. Nadal ewidentnie nie miał dobrego dnia. Przebłyski swojej typowej, czyli rewelacyjnej gry na tego typu nawierzchni przeplatał z częstymi okresami słabej gry. Jego przeciwnik wykorzystał słabości i odprawił Hiszpana w trzech setach. Rublow dotarł aż do finału, w którym został pokonany przez Tsitsipasa.

Udział Djokovicia i Nadala w turnieju w Monte Carlo nie trwał zbyt długo. Spodziewaliśmy się ich co najmniej w półfinałach tej imprezy. Przyczyny słabej gry mogą być różne. Nie zapominajmy o tym, że turniej w Monte Carlo jest dopiero początkiem sezonu na kortach pokrytych ceglaną mączką. Ponad to zawodnicy „wielkiej trójki” są coraz starsi i nie mogą szastać swoimi siłami na lewo i prawo. Celem dla obu jest Roland Garros i to pod ten turniej budują swoją formę. Wracając do pytania postawionego w tytule- takowa transformacja już się poniekąd dokonała. Nie widać tego co prawda po turniejach wielkoszlemowych, gdzie wciąż rządzi stara gwardia. Lecz wystarczy spojrzeć na zwycięzców ostatnich turniejów rangi Masters 1000. Trzy ostatnie turnieje tej rangi to zywcięstwa zawodników spoza „wielkiej trójki”.

 

W turniejach, na których mecze rozgrywane są do dwóch wygranych setów to młodzi przejęli stery. Federer, Nadal i Djoković mają natomiast jedną rzecz, której nie ma młode pokolenie tenisistów. Jest to doświadczenie, którym stara gwardia wciąż wygrywa turnieje wielkoszlemowe. Na gorące głowy młodych tenisistów, mecze rozgrywane do trzech wygranych setów to często za wiele. Nauczeni są oni grać w krótszym formacie- czyli od początku na maksimum możliwości. Turnieje wielkoszlemowe są dla nich czymś innym, muszą pokazać w nich coś więcej. Dlatego fanów tenisa irytują pomysły skrócenia meczów rozgrywanych na tych turniejach. W dzisiejszym tenisie tylko one oddzielają przysłowiowych chłopców od mężczyzn. Wygrać w nich może tylko najwytrwalszy, nic nie dzieje się z przypadku, jak to często zdarza się na meczach rozgrywanych formatem lepszy z trzech.

Wróćmy pamięcią do zeszłego sezonu i turnieju w Rzymie. Był to ostatni i tak naprawdę jedyny poważny sprawdzian przed Roland Garros. Rafael Nadal odpadł w nim już w ćwierćfinale. W mediach pojawiło się setki komentarzy typu: „to koniec Nadala”, „król kortów ziemnych abdykuje”. Usta tyk krytykom Hiszpan zamknął w najlepszy możliwy sposób- wygrał Roland Garros bez żadnych problemów. Przykład z poprzedniego sezonu jest najlepszym dowodem na to, że nie mamy co wyciągać pochopnych wniosków. Do French Open został jeszcze ponad miesiąc, w trakcie którego Djoković i Nadal będą mieli czas na zbudowanie swojej mistrzowskiej formy. Jestem przekonany, że te dwa nazwiska ponownie zawojują paryską mączkę, a opinie o wypaleniu się tenisistów „wielkiej trójki” będziemy mogli snuć dopiero po ich porażce w paryskim wielkim szlemie.

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama