Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Hat trick Djokovicia. Podsumowanie Australian Open 2021

Reklama

czw., 02/25/2021 - 11:24 -- MagdalenaL

 

Pierwszy turniej wielkoszlemowy w tym roku dobiegł końca. W rywalizacji panów trzeci rok z rzędu triumfował Serb. Nie oznacza to jednak, że przez dwa tygodnie rywalizacji brakowało emocji - wręcz przeciwnie.

Pierwszym 7 dniom trwania turnieju wielkoszlemowego od zawsze towarzyszą zaskoczenia. Zarówno te na plus, jak i na minus. Do tej drugiej grupy z pewnością możemy zaliczyć porażkę Huberta Hurkacza już w pierwszej rundzie. Faworyci do wygrania całego turnieju pierwsze rundy przeszli bezproblemowo. Wyjątkiem była jednak gra lidera światowego rankingu, Novaka Djokovicia. Serb w drugiej rundzie stracił seta w meczu z F.Tiafoe, i przez chwilę to do Amerykanina należało prowadzenie gry. Natomiast w trzecim meczu oglądaliśmy Djokovicia, który najpierw gra jak z nut, potem zdaje się umierać na korcie, by koniec końców odnieść zwycięstwo. Taki scenariusz, którego już niejednokrotnie byliśmy świadkami w wykonaniu Djokovicia, powtórzył się podczas meczu z T.Fritzem.

Najpierw Serb wygrał dwa pierwsze sety (co prawda nie bez walki gracza z USA, bo wynikiem 7-6, 6-4), potem zaczął uskarżać się na bóle mięśni brzucha, i dwie kolejne partie wygrał Amerykanin. W decydującym secie po bólach nie było już śladu i lider rankingu łatwo zwyciężył 6-2. Wydaje się to trochę podejrzane, bowiem (jak  stwierdzili sami komentatorzy, a po meczu także trener S.Williams Patrick Mouratoglou) bóle mięśni brzucha nie są problemem, który może nagle zniknąć. Odpowiedź na tę zagadkę zna tylko Serb i jego sztab. Hitem pierwszego tygodnia okazało się piątkowe starcie 3 rundy pomiędzy Nickiem Kyrgiosem a Dominiciem Thiemem. Grający efektowny tenis reprezentant gospodarzy, porywając publiczność wygrał dwa pierwsze sety i przez chwilę wydawało się, że ubiegłoroczny finalista odpadnie już w trzeciej rundzie tegorocznej edycji. Austriak jednak wygrał trzy kolejne sety i awansował dalej. Jego udział w AO nie trwał jednak długo, bo już w następnym meczu przegrał w trzech setach z Grigorem Dimitrovem. Bułgar w ćwierćfinale trafił na Asłana Karacjewa. Rosyjski kwalifikant okazał się sensacją turnieju.

W kolejnych rundach eliminował takich zawodników, jak np. Schwartzman, czy Auger-Aliassime. W ćwierćfinale pokonał Dimitrowa, który grał z urazem, który od 2 seta nie pozwalał mu nawet wyskakiwać do serwisu. 114 zawodnik rankingu ATP wszedł tym samym do półfinału Australian Open. W pozostałych ćwierćfinałach również byliśmy świadkami niespodzianki. Było nią odpadnięcie Rafaela Nadala w meczu ze Stefanosem Tsitsipasem, i to w sytuacji, w której Hiszpan prowadził już 2-0. W pozostałych meczach tej fazy turnieju Novak Djoković rozprawił się w czterech setach z Alexandrem Zverevem, a Danił Miedwiediew zwyciężył w meczu ze swoim rodakiem Andriejem Rublowem. Pary półfinałowe wyglądały więc następująco: Djoković-Karacjew oraz Miedwiediew-Tsitsipas. Pierwszy z nich był meczem bez historii. Szybkie 3-0 dla Serba i mógł się on przygotowywać do finału.

Na drugi bardziej ostrzyliśmy sobie zęby. Niestety nasze apetyty nie zostały zaspokojone. Potwierdziło się powiedzenie, że turnieju wielkoszlemowego w pierwszym tygodniu nie można wygrać, ale można go przegrać. I tak właśnie zrobił S.Tsitsipas. Rozpoczynając mecz z Rosjaninem, miał on więcej czasu spędzonego na korcie niż przeciwnik, mimo, że nie zagrał on jednego meczu, poprzez poddanie się przeciwnika. Grek nie dał rady fizycznie i do swojego drugiego finału turnieju wielkoszlemowego w karierze awansował Miedwiediew. Wiadomy był więc już skład finału. Więcej szans przed meczem dawano Serbowi. Choćby, przez fakt dnia rozgrywania swojego półfinału. Australian Open jest jedynym turniejem wielkoszlemowym, w którym półfinały nie są rozgrywane jednego dnia. Djoković swój półfinał rozegrał w czwartek, natomiast Rosjanin w piątek.

Na korzyść Serba przed finałem przemawiało prawie wszystko. Ich ostatnie spotkanie podczas finałów ATP zakończyło się bowiem zwycięstwem Rosjanina, i to był najmocniejszy argument do obstawiania jego zwycięstwa, lecz nie równał się on argumentom po stronie Serba. W finale Djoković przechytrzył Miedwiediewa i zagrał inaczej, niż zwykle: Bez dążenia do długich wymian z nieustannym przebijaniem piłki (a jest to taktyka, którą lubi Rosjanin). Nie było więc sensacji. Djoković rozprawił się z rywalem w trzech setach i po niecałych dwóch godzinach odniósł swoje dziewiąte zwycięstwo w Melbourne.

Australian Open ma więc nowego-starego mistrza. Faktem jest, że droga Serba do półfinału była łatwiejsza, niż ta Rosjanina. Możemy gdybać, co byłoby gdyby trafił w finale na Nadala, albo w półfinale na Thiema. Należy jednak oddać królowi co królewskie. Dziewiąte zwycięstwo w AO to wyczyn niebywały i najlepszy sposób, w jaki Novak mógł zamknąć usta krytykom jego gry w Melbourne.

 

Autor: 
Jarosław Truchan
Polub Plportal.pl:

Reklama