Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Paweł Juraszek na dopingu. Grozi mu do dwóch lat dyskwalifikacji

Reklama

wt., 06/25/2019 - 18:59 -- izabela.szkatula

Pseudoefedryna to substancja obecna w lekach na przeziębienie. I właśnie dlatego znalazła się w organizmie pływaka. Problem w tym, że było jej za dużo. Badanie, które dało pozytywny wynik przeprowadzono w marcu podczas zawodów Grand Prix w Lublinie. – Trochę się stresowałem. Przeczuwałem, że coś jest nie tak, bo trzy miesiące czekałem na wyniki – przyznał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Juraszek. Jak się okazało miał rację.
Dyskwalifikacja za głupotę
Rekordzista Polski przed zawodami GP był przeziębiony. Właśnie z tego powodu skorzystał z leku (Sudafed), w którym znajduje się pseudoefedryna. – Szkoda w ogóle gadać. Miałem zwykły katar. Jestem na takim poziomie, że nie ma szans żebym gdziekolwiek przekraczał akceptowalne normy. A tu się okazało, że zrobiłem to o 13 procent. Wziąłem 240 mg pseudoefedryny. To dozwolona ilość, ale później okazało się, że jej stężenie w pobranej próbce moczu było zbyt duże – opowiada Juraszek.
Ta substancja nie jest zabroniona w organizmie sportowca jeśli jej wartość nie przekroczy 150 g/ml. U 24-latka była ona wyższa. – Nie mam pojęcia jakim cudem wyszedł taki wynik. Może byłem odwodniony, albo wątroba inaczej działała? – zastanawia się pływak.
– Jestem wkur… . Przepadną mi mistrzostwa świata i grozi mi dyskwalifikacja za taką głupotę. Albo idzie się na całość w doping, albo nie bawisz się w takie rzeczy. Po co miałbym to robić? I to w dodatku na kompletnie nieistotnych zawodach – dodaje.
Dyskwalifikacja będzie więc wynikała z bezmyślności, niż z chęci nieuczciwego poprawienia wyników. Pseudoefedryna po pierwsze nie pomaga bowiem w osiąganiu lepszych rezultatów, a po drugie, zawody Grand Prix w Lublinie w ogóle nie miały żadnej stawki. Pływacy nie mogli przecież na nich wypełniać minimów na międzynarodowe imprezy.
Nie jest jedyny
Juraszek od 14 czerwca jest tymczasowo zawieszony. – Czekam na wyjaśnienie sprawy. Najgorsze jest to, że nie zrobiłem niczego złego. To jest jakaś masakra. Nie potrafię zaakceptować tej sytuacji – mówi rekordzista kraju. W konsekwencji na pewno zabraknie go w mistrzostwach świata, które już za niespełna miesiąc zaczną się w Gwangju (21–28.7). Zawodnikowi grozi kara od nagany do nawet 2-letniej dyskwalifikacji. Jeśli zastosowana zostanie pierwsza opcja, to decyzja najwcześniej i tak zostanie podjęta pod koniec lipca.
Juraszek oczywiście będzie wnioskował o zbadanie próbki B, ale trudno przypuszczać, by dała ona wynik negatywny. – No cóż, teraz zostaje mi tylko dalej trenować – mówi pływak, który podczas MŚ na pewno liczyłby się w walce o czołowe miejsca, a być może nawet o medale.
Dwa lata temu w Budapeszcie w finale 50 m stylem dowolnym otarł się o podium, do którego zabrakło mu wtedy zaledwie 0.04 s. Co ciekawe, Polak nie będzie jedynym czołowym sprinterem globu, który w tym roku wpadł na dopingu. W połowie kwietnia za stosowanie marihuany zawieszony został ówczesny lider światowych tabel Andrea Vergani. Występ Włocha w MŚ wciąż stoi pod znakiem zapytania.

Autor: 
Maksym Jaworski
Źródło: 

Onet

Polub Plportal.pl:

Reklama