NAPOMPOWANE TESTOSTERONEM BIEGACZKI NADAL BĘDĄ STARTOWAĆ!

Reklama

pt., 03/16/2018 - 00:05 -- zzz

 

Kongres IAAF w Birmingham potwierdził najgorsze obawy zawodniczek: w sezonie 2018 na bieżni nadal zobaczymy interseksualne biegaczki takie jak Caster Semenya, startujące bez żadnych limitów hormonalnych.

 


Zakończone niedawno mistrzostwa świata w hali były czasem nie tylko startów, ale i zebrania władz światowej lekkiej atletyki, pod przewodnictwem byłego rekordzisty świata na 800 metrów, Sebastiana Coe. Jednym z najciekawszych punktów obrad była sprawa Caster Semenyi i innych biegaczek, które biologicznie posiadają cechy obu płci, a w związku z tym podwyższony poziom testosteronu. Daje im to ogromną przewagę nad „normalnymi” zawodniczkami i w efekcie w biegu na 800 metrów pań już trzeci sezon z rzędu w straszliwy sposób dominują te same biegaczki.

 

Sebastian Coe niestety rozwiał nadzieje, że problem zostanie rozwiązany jeszcze w tym sezonie startów. Z jednej strony zastrzegł, że jeśli decydujemy się na starty w kategoriach „męskiej” i „żeńskiej”, to muszą one być starannie zdefiniowane, co oznacza także limity poziomu hormonów. Zaraz jednak spadł zimny prysznic – owszem, IAAF ma już przygotowane nowe regulacje, ale jeśli wejdą w życie, to najwcześniej w listopadzie tego roku. Oznacza to kolejny stracony sezon dla większości biegaczek, które nie są w stanie rywalizować z przeciwniczkami obdarzonymi męskimi poziomami hormonów płciowych.

 

W przeszłości IAAF wprowadzał już limity, po tym gdy Caster Semenya, wzbudzająca duże kontrowersje wyglądem, głosem oraz postawą, w 2009 roku pojawiła się na mistrzostwach świata w Berlinie jako nieznana zawodniczka i z łatwością ograła wszystkie rywalki. Po wprowadzeniu limitu poziomu testosteronu Semenya praktycznie znikła z rywalizacji. Niestety, Trybunał Arbitrażowy do Spraw Sportu w Lozannie zakwestionował limity, uznając, że są ustalone arbitralnie, bez uzasadnienia, dlaczego poziom wynosi akurat tyle i tyle. IAAF miał przygotować nowe przepisy i trwa to już trzeci rok. W tym czasie Caster Semenya z RPA, Margaret Wambui z Kenii oraz Francine Niyonsaba z Burundi kompletnie zdominowały kobiece biegi na dystansie 800 metrów. Caster Semenya z łatwością wygrywa wszystkie biegi, w których się pojawia. Dodatkowe kontrowersje wzbudził jej ślub z koleżanką z bieżni, do którego doszło w roku 2014.

Sprawa dotknęła także polską biegaczkę, Joannę Jóźwik, która w 2016 osiągnęła historyczny sukces – zajęła 5. miejsce w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Trzy pierwsze miejsca zajęły biegaczki interseksualne, czwarte miejsce Kanadyjka Melissa Bishop. Różnica między miejscem piątym a drugim oznacza dla Joanny w przyszłości brak stypendium emerytalnego dla medalistów olimpijskich.

 

Podczas zebrania władz IAAF zajęto się także palącą kwestią kupowania zawodników kenijskich przez kraje takie jak Turcja, Bahraj czy Katar. Wśród zaproponowanych rozwiązań pojawiła się propozycja, aby zmiany reprezentowanego kraju można było dokonać tylko raz w życiu, nie przed 20. rokiem życia i po okresie 3-letniej karencji. IAAF miałby także sprawdzać, czy zawodnik w nowym kraju ma wszystkie prawa obywatelskie, czyli czy zmiana nie jest fikcyjna. Szkoda tylko, że proponowane korekty przepisów mają wejść lata po tym, gdy rywalizacja sportowa została kompletnie wypaczona przez sprawy płci oraz hurtowe zmiany obywatelstwa przez biegaczy kenijskich oraz etiopskich.

 

 

Autor: 
Marcin Nagórek
Źródło: 

magazynbieganie

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Potwierdź, że nie jesteś robotem:

Reklama