Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Gwiazdy poza firmamentem – sportowcy na dopingu.

Reklama

sob., 04/18/2020 - 17:15 -- Anonim (niezweryfikowany)

Co łączy Justynę Kowalczyk, Lance’a Armstronga i Mariusza Pudzianowskiego? Wszyscy troje korzystali ze środków dopingujących. Co ich dzieli? Społeczne postrzeganie ich postaci.

Społeczeństwa wszystkich cywilizacji potrzebowały swoich idoli. Wiele ze starożytnych dzieł literackich, kronik, epopei oraz legend przedstawia czyny herosów, wojowników kreując tym samym pewne ideały, godne naśladowania cechy, którymi powinien wykazywać się każdy prawy obywatel. Wraz z rozwojem społeczeństw coraz bardziej popularni zaczęli stawać się sportowcy. Oni także mogli stanowić wzór dla młodych lub budzić podziw starszych, lecz bez rozlewu krwi, który często towarzyszył legendarnym wojownikom. Współczesne czasy, które tak mało pozostawiają ludzkiej wyobraźni wymagają bohaterów namacalnych, dostępnych dwadzieścia cztery godziny na dobę. Z odpowiedzią na te potrzeby przychodzi sport zawodowy dając nam piłkarzy, bokserów, biegaczy oraz innych atletów, którzy utrzymują się z dostarczania odpowiedzi na pytanie: gdzie leży granica możliwości ludzkiego ciała? Okazuje się, że granica leży często poza możliwościami ich samych.

Mariusz Pudzianowski wraz z Adamem Małyszem i Robertem Kubicą jest symbolem polskiego sportu pierwszej dekady XXI wieku. Jego wyczyny, takie jak przeciąganie na linie ciężarówki, czy podnoszenie ważących 200 kg kul dawały Polakom dumę i radość. Wejście ważącego blisko 150 kg Pudzianowskiego do świata mieszanych sztuk walki spowodowało lawinowy wzrost zainteresowania tym sportem w Polsce. Nie inaczej było z Justyną Kowalczyk, której postać wyniosła niszowy w Polsce sport jakim były biegi narciarskie do rangi niemal sportu narodowego. Jej pojedynki z owianą złą sławą Norweżką Bjoergen oglądały przed telewizorami miliony widzów. A przecież i Pudzianowski i Kowalczyk w trakcie swoich karier stosowali środki dopingujące. U narciarki był to deksametazon, za którego stosowanie została w 2006 roku zdyskwalifikowana na pół roku. Nie przeszkodziło to polskim fanom stawiać jej w opozycji do przyjmującej leki na astmę Bjoergen. Kowalczyk w tej rywalizacji stanowiła wzór uczciwej walki sportowej, mimo, że sama kilka lat wcześniej została przyłapana na używaniu substancji zakazanych. Trener Pudzianowskiego Mirosław Okniński w głośnym wywiadzie dla Weszło.com powiedział, że ten uwielbiany przez kibiców polski siłacz wydaje na sterydy ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie. Nawet nie tajemnicą poliszynela, a akceptowaną prawdą jest istnienie dopingu w sportach siłowych. Wszyscy siłacze biorą i nikt specjalnie się z tym nie kryje.

Po przeciwnej stronie dopingowej barykady stoi Lance Armstrong. Ten legendarny amerykański kolarz przez niemal dekadę dominował na światowych szosach, przez cały ten czas borykając się z oskarżeniami o stosowanie dopingu. Wreszcie w 2012 roku Amerykańska Agencja Antydopingowa uznała kolarza winnym stosowania środków niedozwolonych i wykluczyła go z uczestnictwa w jakichkolwiek rozgrywkach sportowych. Po latach zaprzeczania oskarżeniom Armstrong przyznał, że używał szeregu środków, tym sterydów anabolicznych oraz transfuzji krwi. Kolarz do tego stopnia stał się symbolem sportowej nieuczciwości, że gdy w 2019 roku na kilka minut pojawił się na antenie amerykańskiej stacji NBC, na nadawcę spadła lawina krytyki za promowanie oraz rehabilitowanie dopingowego oszusta.

Czym różnił się testosteron stosowany przez Mariusza Pudzianowskiego od testosteronu stosowanego przez Armstronga? Czy środowisko kolarskie jest mniej skorumpowane i nieuczciwe niż środowisko narciarskie? Odpowiedź na oba pytania jest oczywiście przecząca. To co różni wymienione wyżej przypadki, to przede wszystkim stosunek samych zainteresowanych do dopingu. Zarówno Pudzianowski, jak i Kowalczyk nigdy nie kryli się ze swoją przeszłością. Swoją heroiczną postawą na światowych arenach zaskarbili sobie sympatię kibiców, mimo tego, że kiedyś zeszli na złą drogę. Kibice potrafią zrozumieć wiele. Kłamstwo natomiast nigdy nie będzie w sporcie w cenie.

Autor: 
Wojciech Łukasik
Polub Plportal.pl:

Reklama