Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

Legii przeszło koło nosa przynajmniej 20 mln zł

Reklama

pt., 08/30/2019 - 14:50 -- izabela.szkatula

Faza grupowa europejskich pucharów po raz kolejny nie dla polskich drużyn. Ostatnim naszym przedstawicielem była Legia Warszawa, która w czwartek przegrała 0:1 z Rangers FC. Dla wicemistrzów Polski oznacza to gigantyczne problemy finansowe.

17055287085247961433-2.jpg

Pozostałe kluby, czyli Cracovia, Piast Gliwice i Lechia Gdańsk, przegrywały już z pierwszymi przeciwnikami. Legioniści doszli do ostatniej rundy kwalifikacji. Do awansu zabrakło niewiele. Ostatecznie po golu straconym w doliczonym czasie gry Legia przegrała w Glasgow z Rangers FC i pożegnała się z marzeniami o podboju Europy.

Paradoksalnie, w przypadku ekipy ze stolicy można mówić o pewnym progresie. Ostatnio Legia musiała uznawać wyższość drużyn z Luksemburga, Słowacji, Mołdawii czy Kazachstanu. Pod względem sportowym porażka z Rangersami nie boli aż tak bardzo.

Fakty są jednak takie, że kolejny rok nie będzie naszego przedstawiciela w europejskich rozgrywkach. A to naprawdę spora sztuka, bo kwalifikacje do Ligi Europy są w stanie wywalczyć drużyn z lig dużo słabszych od naszych.

Przez ostatnie trzy lata kwalifikacji nie udało się wywalczyć zespołom z 18 krajów z takich piłkarskich „potęg” jak San Marino, Gibraltar, Armenia czy Czarnogóra. W tej grupie Polska jest także zdecydowanie największym krajem, jeśli chodzi o liczbę ludności, zarejestrowanych piłkarzy czy trenerów.

Porażka z Rangersami to przede wszystkim katastrofa dla budżetu Legii. Bez finansowej kroplówki z UEFA wicemistrzom Polski ciężko będzie zbilansować wpływy i wydatki. Legię najprawdopodobniej czeka nadzór finansowy ze strony Komisji Licencyjnej PZPN. W wysłanej do piłkarskiej centrali prognozie budżetowej zapisano wpływy z Ligi Europy. I to na poziomie około 20 mln zł.

Straty będą jednak większe. Za awans UEFA płaci niespełna 3 mln euro. Na drugie tyle wpływów można by liczyć także z organizacji domowych meczów - sprzedaży biletów, klubowych gadżetów itd. Do tego UEFA przelewa kasę za każdy wywalczony punkt i ewentualny awans do fazy pucharowej. Tych pieniędzy przy Łazienkowskiej nikt nie zobaczy.

Najprostszym sposobem załatania dziury jest wyprzedaż piłkarzy. Problem tylko w tym, że w drużynie Aleksandara Vukovicia nie ma już za bardzo, na kim zarobić. Na przyzwoite pieniądze Legia może liczyć sprzedając tylko Radosława Majeckiego. Wartość pozostałych piłkarzy nie przekracza 1-1,5 mln euro.

Kibicom marzy się jednak przede wszystkim zmiana właściciela. Odkąd Dariusz Mioduski kupił wszystkie akcje, klub ani razu nie zaistniał na europejskich boiskach. A w kolejnych latach będzie o to jeszcze trudniej, bo trzecia z rzędu klapa przyniesie za sobą spadek w rankingu UEFA, a co za tym idzie mniejsze szanse na rozstawienie w eliminacjach kolejnych rund.

Mioduskiemu może też najzwyczajniej w świecie zabraknąć pieniędzy. Dotychczasowe dziury budżetowe łatał ze swojej kieszeni. A były to ogromne kwoty, sięgające nawet 40 mln zł. Mioduski to majętny człowiek, ale nie na tyle, żeby co roku dorzucać takie kwoty.

Właściciel klubu wielokrotnie podkreślał, że jest zainteresowany odsprzedażą części udziałów. Chętnych jednak brakowało. Teraz też nie zanosi się na szybkie zmiany właścicielskie. Z całą pewnością Legię czeka zaciskanie pasa. Gdy w poprzednim sezonie drużyna odpadła w III rundzie kwalifikacji Ligi Europy z Dudelange, cięcia dosięgły działań marketingowych i szkolącej młodzież akademii.

Autor: 
TVP
Źródło: 

TVP

Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama