Polska - Czarnogóra 4-2 w meczu el. MŚ 2018

Doczekaliśmy się! Piłkarska reprezentacja Polski, w ostatnim akcencie eliminacji, pokonała Czarnogórę 4-2 i po raz ósmy w historii awansowała na MŚ! W odróżnieniu od tych z 2002 i 2006 r., tym razem na mundial nie pojedziemy w roli chłopca do bicia, o czym świadczy choćby fakt, że będziemy losowani z 1. koszyka.

Adam Nawałka został pierwszym w dziejach selekcjonerem "Biało-Czerwonych", który doprowadził zespół do występu i na mistrzostwach Europy, i na MŚ! Nawałka wyszkolił ekipę tak, że z roli chłopca do bicia przerodziła się w europejską potęgę, z którą każdy musi się liczyć. Rozbicie Armenii 6-1 i wygrana nad Czarnogórą były kolejnymi tego przykładami.

Na PGE Narodowym Orłów oklaskiwało 58 tys. fanów, wśród których był prezydent RP Andrzej Duda.

Jakby tych rekordów Nawałki i Orłów było mało, Robert Lewandowski jest bliski zdobycia tytułu króla strzelców eliminacji! Z 16 bramkami o jedno trafienie wyprzedza Cristiana Ronalda, którego Portugalię czeka ciężka przeprawa z niepokonaną dotąd Szwajcarią.

Z jedną tylko zmianą, w porównaniu do składu, który rozgromił Armenię 6-1 wyszły Orły naprzeciw Czarnogórze. Krzysztof Mączyński zastąpił Karola Linettego. Do awansu wystarczał nam remis, ale do zapewnienia sobie miejsca w pierwszym koszyku przed losowaniem grup MŚ, potrzebowaliśmy zwycięstwa.

I bardzo szybko wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie. Najpierw Robert Lewandowski rozciągnął atak podaniem na prawo do Łukasza Piszczka, ten podciągnął w pole karne i wycofał na 15. metr. Tam Piotr Zieliński próbował chyba strzelać bez przyjęcia, ale wyszło mu podanie do stojącego bliżej bramki Krzysztofa Mączyńskiego, który przymierzył prosto do siatki.

Druga bramka "Biało-Czerwonych" wywołała owację na stojąco. Była przemyślana od początku do samego końca, rozegrana od obrony, przez pomoc, aż po atak, a rywal nawet nie zdołał powąchać piłki. W finale wypuszczony w bój przez Piszczka Zieliński przedryblował dwójkę Czarnogórców, podał w "szesnastkę" do stojącego tyłem do bramki "Lewego", ten zasłonił dostęp do piłki kryjącemu go obrońcy i oddał ją do nadciągającego z odsieczą Kamila Grosickiego. "TurboGrosik" kopnął obok Danijela Petkovicia i prowadziliśmy 2-0!

To nie był mecz do jednej bramki. Czarnogórcy, choć grali bez liderów Savicia i Joveticia, zagrażali po atakach oskrzydlających, zwłaszcza prawą stroną. Najlepszą okazję stworzyli właśnie po wypadzie tą flanką, gdy Kamil Glik nie trafił w piłkę, lecz na szczęście dla nas, w bramkę nie wycelował Vladimir Jovović (29.).

W końcówce I połowy groźnie, ale obok słupka uderzył Fatos Beciraj, po rozegraniu piłki na lewym skrzydle przez Nikolę Vukczevicia i Jovovicia.

Na 3-0 mógł podwyższyć "Lewy", ale z rzutu wolnego trafił w mur.

Po przerwie nie zobaczyliśmy już na murawie jednego z bohaterów I połowy - Piszczka, który ucierpiał, broniąc dostępu do bramki po rzucie rożnym i zastąpił go Maciej Rybus.

W II połowie publiczność wspierała nie tylko grających Orłów, ale także przechodzącego rehabilitację po operacji kolana Arkadiusza Milika.

Na pierwszą groźną akcję przeprowadzoną przez Polskę czekaliśmy do 61. min, gdy po rzucie rożnym Kamil Glik klatką piersiową wycofał do Krychowiaka, a ten z 17 m uderzył po ziemi, ale obok prawego słupka.

Adamowi Nawałce dwubramkowe prowadzenie nie wydawało się wystarczającym. W 70. minucie podszedł do linii bocznej i zmobilizował zespół do jeszcze aktywniejszej gry.

Ale czasem, gdy koncentracja ucieknie, to i trener nie pomoże. Zamiast strzelić na 3-0, straciliśmy gola. Po rzucie rożnym świeżo wprowadzony Stefan Mugosza popisał się piękną przewrotką, po której Wojtek Szczęsny nawet nie drgnął. Mugosza na co dzień gra w Sheriffie Tyraspol, który Ligę Europejską wybił z głowy Legii.

Jeśli ktoś myślał, że gol kontaktowy podziałał na nasz zespół niczym zimny prysznic, ten się pomylił. Po chwili było 2-2, gdyż zamykający akcję Żarko Tomaszević kropnął z 18 metrów w lewy róg i Szczęsny był znowu bez szans. Mógł tylko wyjąć piłkę i ze wściekłością kopnąć ją w trybuny!

Gdy stadion zamilkł, bo kolejny gol dla Czarnogóry wyrzucał nas z mundialu do barażów o MŚ, zstąpił Robert Lewandowski i strzelił na 3-2! "Lewy" przyczaił się, zmusił do błędu Nemanję Mijuszkovicia, który zbyt lekko wycofał do bramkarza. Robert przycisnął na gaz i wygrał wyścig z Petkoviciem, by skierować piłkę do pustej bramki!

Za moment było już 4-2! Po ataku "Grosika" lewą flanką, na prawej przechwycił piłkę Kuba Błaszczykowski i mocno kopnął wzdłuż bramki. Piłka odbiła się od nogi Flipa Stojkovicia i wpadła do bramki!

Na 5-2 mógł podwyższyć Maciej Makuszewski, który zastąpił Grosickiego, ale przegrał pojedynek z bramkarzem.

Autor: 
Bartłomiej Zborowski /PAP
Źródło: 

interia

Dział: 
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Potwierdź, że nie jesteś robotem: