CZARNOGÓRA - POLSKA 1-2 W MECZU EL. MŚ 2018

Orły Adama Nawałki w eliminacjach do MŚ idą jak burza! Po rozbiciu Rumunii na wyjeździe 3-0, tym razem poskromili Czarnogórców w Podgoricy 2-1 i umocnili się na prowadzeniu w grupie E. To pierwsze zwycięstwo Polski nad obchodzącą 10. rocznicę istnienia krainą!

"Biało-czerwoni" mają już sześć punktów przewagi nad wiceliderami - Czarnogórą i Danią, która na wyjeździe zremisowała 0-0 z Rumunią! To autostrada na mundial!

Zgodnie z przewidywaniami był to ciężki bój, a wygraliśmy go w samej końcówce po bramce "stadiony świata" Łukasza Piszczka. Wcześniej pięknie z rzutu wolnego przymierzył Robert Lewandowski, zdobywając ósmego gola w eliminacjach!

Adam Nawałka nie zaskoczył z ustawieniem składu. Po tym, jak wypadł Grzegorz Krychowiak, obsadzenie środka przez Krzysztofa Mączyńskiego, Karola Linettego i Piotra Zielińskiego zdawało się oczywiste, wobec faktu, iż obecna forma Arkadiusza Milika wyklucza taktykę z dwójką napastników.

Pojawiały się spekulacje, zgodnie z którymi do bramki mógł wejść dobrze spisujący się w Romie Wojtek Szczęsny, lecz selekcjoner uznał, że Łukasz Fabiański nie zasłużył na to, aby go posadzić na ławce.

Choć posługiwano się nawet czarami i znachorką, Ljubisza Tumbaković nie miał nawet na ławce lidera drużyny i jej najlepszego strzelca - Stevana Joveticia, który nie zdołał wyleczyć kontuzji mięśniowej. Rolę straszaka na zgrupowaniu pełnił stary as ataku - Mirko Vuczinić. W środku nocy poprzedzającej spotkanie gwiazdor był widziany - np. przez red. Tomasza Smokowskiego z Canal+ Sport - w towarzystwie pięknych pań w hotelowym barze. Mirka, który nie gra w piłkę od 15 miesięcy, trener wpuścił dopiero w doliczonym czasie gry. Od początku do ataku zostali posłani Fatos Beciraj z Dynama Moskwa i Stefan Mugosza z drugiej Bundesligi (TSV 1860 Monachium).

W 38. min Mladen Bożović dalekim podaniem chciał wyprowadzić kontrę gospodarzy, ale natychmiast przerwał ją Kuba Błaszczykowski i zagrał przed pole karne do Roberta Lewandowski. "Lewy" złożył się do strzału z woleja, jednak ostrym wejściem nakładką powalił Stefan Savić. Viktor Kasai ani chwili się nie wahał, wyjął żółtą kartkę dla stopera Atletico Madryt. Za moment Robert sam wymierzył sprawiedliwość - idealnie przymierzył, piłka minęła mur sporych rozmiarów i spadła tuż przy słupku do siatki. Bramkarz mógł ją tylko bezsilnie obserwować. W momencie, gdy obrońca Filip Stojković chował głowę w koszulce, trwała feta w sektorze 800 kibiców z Polski i na naszej ławce rezerwowych.

"Biało-czerwoni" zasłużyli na to prowadzenie. Byli zespołem dojrzalszym, lepszym technicznie i taktycznie. Czarnogórcy próbowali nadrabiać sercem do walki, ale odkąd naszą kadrę prowadzi Adam Nawałka, nikt wśród naszych piłkarzy nie ma prawa się oszczędzać.

Polacy dobrze zaczęli mecz, mieli okazje Kamil Grosicki z Arturem Jędrzejczykiem, później powinien gola zdobyć aktywny Piotr Zieliński, lecz po składnej akcji i dograniu "Grosika" przyjmował, zamiast od razu strzelić, przez co umożliwił akcję ratunkową Saviciowi.

Czarnogórcy próbowali stosować wysoki pressing, zablokować nasze skrzydła. Najwięcej kłopotów sprawili naszej defensywie w 15. min, gdy najpierw Łukasz Fabiański wykazał się refleksem, odbijając piłkę po główce Bekicia, który zmienił kierunek lotu piłki po strzale Marko Veszovicia. Chwilę później, po rzucie rożnym główkował Savić,

W 58. min lewą flanką urwał się Veszović, dograł przed pole karne, Mugosza ledwie doszedł do piłki, kopnął ją wślizgiem, więc nie mogło być mowy o celowaniu. Choć akcja wyglądała groźnie, piłka przeleciała daleko od bramki.

W 61. min powinno być 2-0, a nawet 3-0. Po rajdzie Łukasza Piszczka, Robert minął bramkarza i kopnął czubkiem buta, jednak z linii bramkowej ekspediował piłkę Aleksandar Szofranac. Jeszcze tej samej akcji "setkę" miał "Piszczu", który pozostał w polu karnym. Obrońca Borussii Dortmund przegrał pojedynek z Bożoviciem.

Gospodarze przetrwali nawałnicę i wyprowadzili powalający cios. Damir Kojaszević z lewej nogi posłał dochodzące do bramki dośrodkowanie za plecy naszych obrońców, a Mugosza zagłówkował z sześciu metrów do siatki.

W 71. min rywale zaskoczyli Orłów rozegraniem rzutu rożnego na dalszy słupek. Dotychczasowe były wykonywane na pierwszy. Na piątym metrze nikt nie krył Szofranaca. Uratował nas niecelny strzał Czarnogórca.

To była prawdziwa bitwa. Co chwilę lądował na murawie jakiś piłkarz, w sztabach medycznych obu drużyn był istny pożar, specjalny meleks zwiózł z placu kontuzjowanego Kojaszewicia.

Na ostatnie 12 minut Nawałka wzmocnił ofensywę, za Linettego wstawiając Łukasza Teodorczyka.

Gdy gospodarze grali w osłabieniu, bo Kojaszewicia nie zdążył zastąpić Mirko Ivanić, Polacy zamknęli ich na przedpolu bramki przez dobre dwie minuty. O mały włos do siatki nie wpadło prostopadłe podanie Piotra Zielińskiego do Grosickiego.

Za moment doczekaliśmy się! Zieliński zagrał do Piszczka, a ten kopnął tak, że piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki! I nieważne było to, czy Łukasz strzelał, czy podawał! Co to był za gol!

Grupa E eliminacji MŚ

Czarnogóra - Polska 1-2 (0-1)

Bramki:

0-1 Lewandowski (40. Z wolnego po faulu na nim samym), 1-1 Mugosza (63. Z podania Kojaszevicia), 1-2 Piszczek (82. Z podania Zielińskiego).

Czarnogóra: Bożović - Maruszić (90.+1 Vuczinić), Savić, Szofranac, Stojković - Kojaszević (80. Ivanić), Szczekić (86. Djordjević), Vukczević, Veszović - Beciraj, Mugosza,

Polska: Fabiański - Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk - Błaszczykowski, Mączyński (90. +1 Cionek), Linetty (78. Teodorczyk), Zieliński, Grosicki (90.+3 Peszko)- Lewandowski.

Sędziował: Vuktor Kasai z Węgier.

Żółte kartki: Savić (38. Za faul na Lewandowskim), Veszović (42. Za protesty), Stojković (49.) oraz Glik (69.).

Autor: 
---------------
Źródło: 

sport.interia.pl

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Potwierdź, że nie jesteś robotem: