Polish Arabic Chinese (Traditional) Czech English French Georgian German Greek Hindi Hungarian Italian Japanese Russian Serbian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

MATKA POLKA SKACZĄCA

Reklama

ndz., 06/23/2019 - 19:12 -- Anonim (niezweryfikowany)

Kamila Lićwinko po urlopie macierzyńskim znów na stadionie, a do minimum na MŚ brakuje ledwie 2 cm.

Zawsze uparta, solidna i przykładająca się do obowiązków. Nie zawsze zwycięska, ale na tyle głodna sukcesów, że w ciągu trzech lat zaplanowała aż trzy. Pierwszy był medal mistrzostw świata, co udało się dwa lata temu w Londynie. Po nim Kamila Lićwinko dokonała największego w życiu prywatnym – została matką Hani. Teraz, po 21 miesiącach przerwy, rekordzistka Polski w skoku wzwyż zaczęła drogę na podium igrzysk olimpijskich.

Stres, że w żołądku ściskało

404 dni przed imprezą w Tokio Lićwinko znów wystąpiła w oficjalnych zawodach. W niedzielę w Chorzowie skończyła je na trzecim miejscu, zaliczając 187 centymetrów.

 

– Liczyłam, że przeskoczę powyżej 190 cm, więc pod względem sportowym jestem rozczarowana. Ostatnie tygodnie były trudne, tuż przed inauguracją sezonu przypałętała się kontuzja łydki, przez którą straciłam dwa cenne tygodnie treningów. Wydawało mi się jednak, że stać mnie w tej chwili na więcej. Po tak długiej drodze, jaką przeszliśmy z Michałem (mężem i trenerem Kamili – przyp. red.), byłam szczęśliwa, że w końcu dopięłam swego. Jestem dumna, że dałam radę, że znów jestem częścią tego środowiska. Tęskniłam – mówi.

 

Chociaż w 2017 roku jej życie zmieniło się o 180 stopni, u Lićwinko pewne kwestie są niezmienne. – Od rana byłam tak zestresowana, jakbym miała zaraz walczyć o medale. Takim chyba już jestem typem. Cała otoczka powrotu była bardzo emocjonująca. W Chorzowie mieliśmy wsparcie rodziny, dzięki czemu mogliśmy... pójść z mężem sami na kawę po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, jednak na rozgrzewce czułam, jak ściska mnie w żołądku. Po pierwszym skoku miałam ochotę zwymiotować – wyznała reprezentantka Polski.

 

Wczoraj było znacznie lepiej

Występ na Stadionie Śląskim nie był jednorazowy. Już jesienią Kamila zapowiadała, że będzie walczyć o minimum na MŚ w Katarze (194 cm), dlatego pomimo obowiązków domowych musiała wpisać do kalendarza kolejne starty. Wczoraj w mityngu Złote Kolce w Ostrawie udało jej się skoczyć już tyle, ile chciała w niedzielę – 192 cm. Zajęła wprawdzie niższą lokatę (5.), jednak ważniejsze od tego jest, że do upragnionego biletu na mistrzostwa zostały jej już tylko dwa centymetry.

– Jak będę cierpliwa, osiągnę swoje cele. Do nadrobienia jest dużo w kwestii siły, ale techniki się nie zapomina. Niejedna mama przede mną już udowadniała, że się da. Więc ja też dam radę – uważa.

******

ONE WRÓCIŁY DO SPORTU PO URODZENIU DZIECKA

WERONIKA NOWAKOWSKA

Medalistka MŚ w biathlonie urodziła bliźniaki w 2016 roku. Mimo to postanowiła wystartować w igrzyskach w Pjongczangu. Tam nie stanęła na podium, ale przyznała, że i tak czuje się dumna z podjęcia wyzwania.

KAROLINA NAJA

Kajakarka została mamą w grudniu 2017 roku. Trzy miesiące później była już na obozie kadry, co zaowocowało m.in. medalem MŚ w czwórce, w której była szlakową.

PAULINA MAJ-ERWARDT

Libero siatkarskiej reprezentacji Polski tego lata wróciła do kadry. Przyznała niedawno, że tuż po urodzeniu spotkała się z powątpiewaniem i komentarzami, że jej się to nie uda.

Autor: 
Michał Chmielewski
Źródło: 

Przegląd Sportowy

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama