"Moim celem są Igrzyska Olimpijskie w Tokio". Wywiad z Kingą Królik

Reklama

wt., 06/26/2018 - 17:29 -- koscielniakk

Bohaterką niniejszego wywiadu jest Kinga Królik - utalentowana biegaczka, nadzieja polskiej lekkoatletyki. Wielokrotna medalistka mistrzostw polski juniorek, złota medalistka mistrzostw Europy w biegach na orientację w 2016 roku, a to tylko zaledwie ułamek wszystkich sukcesów i osiągnięć sportowych Kingi. Jej nadchodzący cel jest prosty - wyjazd na Igrzyska Olimpijskie w Tokio w 2020 roku.

Mateusz Chudzicki: Złoto mistrzostw Europy juniorów w biegach na orientację w 2016 roku, brąz mistrzostw Europy juniorów w sztafecie w biegach na orientację w 2016 roku, wielokrotna medalistka w mistrzostwach Polski w biegach przełajowych, złoto na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży na dystansie 2000 metrów przez przeszkody, wielokrotna medalistka w mistrzostwach Polski w biegach na orientację, reprezentantka Polski juniorów, cała masa rekordów i innych osiągnięć... To są naprawdę bardzo imponujące osiągnięcia jak ta tak młody wiek.

Kinga Królik: Prawda, jak najbardziej. Ale jak chce się osiągnąć później szczyt, to trzeba wcześniej zaczynać. I im wcześniej zaczniesz od mniejszych celów, tym później można łapać wyższe cele.

MC: Jak się zaczęła Twoja przygoda z bieganiem?

KK: Wszystko zaczęło się w podstawówce, kiedy w szkole mój obecny trener przyszedł i robił testy do klubu. Ja początkowo nie byłam zainteresowana tym sportem, ponieważ trenowałam koszykówkę. Trener jednak nalegał, aż przyszedł do moich rodziców i opowiedział im o moim wyniku który miałam na tych testach. No i w sumie rodzice "zmusili" mnie na pójście na pierwszy trening. I jak poszłam na pierwszy trening to już tam zostałam.

MC: Jakie masz dalsze plany związane z tym sportem? Czy uważasz, że to jest Twoja przyszłość, czy rozpatrujesz jednak inne możliwości rozwoju?

KK: Nie. Lekkoatletyka jest dla mnie już obecnie pracą. Chciałabym się z tego utrzymywać w przyszłości. Najbliższym, takim dużym celem jest pojechanie na Igrzyska Olimpijskie w Tokio które już za 2 lata. I mam nadzieję, że na następną Olimpiadę również się wybiorę.

MC: Jaki będziesz miała cel w związku z Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio?

KK: Będę bardzo młodą zawodniczką jeżeli się zakwalifikuję, więc dużym sukcesem będzie dostanie się do finału. Planuję start na 3000 metrów przez przeszkody, a jeśli by udało się coś zdziałać w tym finale to będzie super.

MC: Za 10 lat będziesz miała 28 lat. W jakim miejscu widzisz się za 10 lat?

KK: Wydaję mi się, że będę w Polsce (śmiech). Sądzę, że jeszcze będę biegała i będę kontynuowała swoją karierę sportową, jeśli nic mi nie przeszkodzi, do 30 lat. Po trzydziestce planuję już raczej życie prywatne. Niewykluczone, że nadal związane ze sportem, by przekazać tę wiedzę którą posiadam.

MC: I uważasz, że dzięki bieganiu zarobisz tyle by na późniejszym etapie swojego życia móc się bez problemowo utrzymać?

KK: Wydaje mi się, że jak najbardziej. Zwłaszcza, że za medal Igrzysk Olimpijskich który planuję w przyszłości zdobyć jest renta z państwa. Jak już się zaczyna uprawiać sport na najwyższym poziomie, to jest się w stanie utrzymać bez chodzenia do pracy.

MC: Jakie było najlepsze przeżycie związane z bieganiem?

KK: Spotkanie tych wszystkich ludzi. Szczególnie dwie moje przyjaciółki które poznałam dzięki bieganiu w klubie w Pabianicach. Myślę, że to jest najważniejsze. Poznałam wielu wspaniałych ludzi. Poza tym to co można poczuć podczas zwycięstwa w zawodach rangi mistrzowskiej. Myślę, że to też jest uczucie bezcenne.

MC: Jednak sport to również nierozłączny smak gorzkiej porażki. Czy już doznałaś tego uczucia? Jaki był Twój najgorszy moment w karierze?

KK: Ciężko powiedzieć czy porażki są najgorsze. Wszystko zależy co jest dla nas porażką. Oczywiście miałam gorsze momenty w swojej karierze, nawet w tym roku. Zaczęłam sezon i nie byłam zadowolona ze wszystkich startów. Ale co chyba najważniejsze to, to żeby umieć się po tym podnieść i iść do przodu.

MC: Uściśnijmy pewną rzecz... Wcześniej trenowałaś biegi na orientację. Dzisiaj już biegi lekkoatletyczne. Jaka jest różnica między tymi dwoma formami biegania?

KK: Przede wszystkim biegi na orientację to sport który biega się po lesie, a lekkoatletyka to sport który ma miejsce na bieżni. Są to kompletnie dwa różne dystanse. W biegach na orientację najkrótszy wysiłek trwał ok. 12 minut. A w tym roku biegam głównie 1500 metrów i trwa to 4 minuty i jest duże wyższe tempo biegu. Zupełnie inaczej wyglądają treningi. W biegach na orientację treningi były bardziej techniczne z mapą. Sądzę też, że biegi na orientację są bardziej kontuzjogennym sportem, ale i tak jak najbardziej wszystkim polecam tę formę aktywności (śmiech).

 

 

 

MC: Dlaczego zdecydowałaś się zmienić biegi na orientację na biegi lekkoatletyczne?

KK: Wybór nie był prosty, bo po bardzo udanym 2016 roku, gdzie zarówno w biegach na orientację i w lekkoatletyce byłam na mistrzostwach Europy, przyszła kontuzja. Musiałam coś wybrać. I wtedy w mojej głowie pojawiła się myśl: "Tokio", żeby pojechać na Igrzyska Olimpijskie. I taką możliwość daje mi lekkoatletyka. Póki co nie ma możliwości by w biegach na orientację wystartować na olimpiadzie.

MC: Czyli nie żałujesz tej zmiany?

KK: Nie, nie żałuję. Tym bardziej, że poznałam wspaniałych ludzi jeżdżąc na obozy kadrowe i mogę się tylko cieszyć, że tutaj jestem (śmiech).

MC: Co największego w życiu dało Ci bieganie?

KK: Przede wszystkim jest moim życiem (śmiech). Stało się nie tylko moją pasją, ale też pracą, a z pracy powinno się cieszyć. To daje mi radość. Przede wszystkim przyjaciół, ludzi którzy wiedzą co to znaczy wysiłek, to by iść na szczyt, i wspierają mnie przy tym. Nauczyło mnie tego, że raz się przegrywa, raz się wygrywa (śmiech). Oraz tego, że jak się przegrywa to nie znaczy, że jest źle, tylko trzeba iść do przodu.

MC: Domyślam się, że w tak młodym wieku łączenie biegania wraz ze szkołą i życiem prywatnym jest dosyć trudne. Jak sobie z tym poradziłaś?

KK: Łączenie szkoły z bieganiem, szczególnie w klasie maturalnej nie było zbyt przyjemne. Od października do kwietnia miałam obozy raz w miesiącu, więc bardzo rzadko byłam w szkole. Większość czasu na obozach musiałam poświęcić nauce. Mimo, że były dwa treningi dziennie to trzeba było się zmotywować do tej nauki. Najgorsze było ciągłe uczucie zmęczenia. Jednak trzeba wiedzieć co można odpuścić w tej szkole, a na czym trzeba się skupić. Nie można być we wszystkim najlepszym.

MC: Kto jest Twoim największym idolem jeśli chodzi o bieganie?

KK: Nie mam idola. Ogólnie lubię obserwować różne rodzaje biegów. Nie mam takiego idola na którego patrzę i chciałabym być takim jak on. Wolę oglądać różnych zwycięzców i wizualizować siebie jako oni, niż skupiać się na jednej osobie.

MC: Kto daje Ci największe wsparcie w tym co robisz? Na kim możesz najbardziej polegać?

KK: Bardzo jestem dumna ze swoich rodziców, że też się wciągają w to co robię. Wspierają mnie, kibicują mi. Mam również trenera który wspiera mnie i poświęca swój prywatny czas żeby mi pomóc. Przyjaciele którzy są przy mnie na dobre i na złe. I przede wszystkim nie zazdroszczą mi tego co robię. To motywuje do działania.

MC: Wielu wspaniałych biegaczy miało swojego głównego rywala na bieżni. Czy na tym etapie swojej kariery masz taką przeciwniczkę z którą najbardziej rywalizujesz?

KK: Mam bardzo dobrą przyjaciółkę z którą rywalizuję na bieżni, ale poza bieżnią jesteśmy przyjaciółkami. Jak się wchodzi na bieżnię to rywalizujesz z każdym. Nie ma wtedy koleżanek czy przyjaciół. Trzeba wszystkich równo szanować. Wiele zależy od innych czynników, od samopoczucia tuż przed startem. Ja jednak nie rozpatruję tego czy ktoś jest lepszy czy gorszy.

 

​​​

 

 

MC: Jak wyglądają Twoje przygotowania przed każdym startem?

KK: Przede wszystkim trening fizyczny, odpowiednio opracowany przez mojego trenera. Dodatkowo trening mentalny. Trzeba zadbać o regenerację nie tylko ciała, ale również umysłu. Dla każdego może to być coś innego. Dla mnie jest to na przykład spotkanie ze znajomymi, zajęcie się czymkolwiek w domu. Byleby się odstresować, nie myśleć o tym biegu. Ale już dzień przed startem należy już się skupić, zwizualizować cały bieg, opracować sobie cały plan. Zwizualizować sobie cały dzień, nie tylko bieg żeby nie było żadnych niespodzianek. Liczy się pewność, że ma się wszystko dopracowane na 100%. Przed samym biegiem dokładna rozgrzewka i skupienie. Tak naprawdę wszystko zależy od rozgrzewki. Jeśli rozgrzewka pójdzie nie tak, wtedy już cały bieg może być kiepski. No i na końcu trzymać się taktyki biegu.

MC: Widzę, że często wspominasz o "wizualizacji". Wierzysz w potęgę tej praktyki?

KK: Jak najbardziej! Sprawdziła mi się ona nie raz.

MC: O czym myślisz podczas samego biegu? Na czym się skupiasz?

KK: Skupiam się przede wszystkim na biegu. Tak jak wspomniałeś, mówię często o wizualizacji bo tak naprawdę jak biegnę, to dzięki temu wiem czego mogę się spodziewać. To ułatwia, ponieważ wiesz co może za chwilę nastąpić. Twój mózg jest już poinformowany i wie ja zareagować na wszystkie sytuację. Więc myślę głównie o biegu. Skupiam się żeby przetrwać (śmiech).

MC: Jakbyś zachęciła czytelników tego wywiadu nie tylko do biegania, ale ogólnie do spędzania aktywnie wolnego czasu?

KK: Uważam, że każdy powinien znaleźć sport dla siebie który będzie mu sprawiał radość. Nie twierdzę, że każdy musi trenować zawodowo, bo nie o to w tym wszystkim chodzi, tylko żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Może to być ping-pong, odbijanie piłki w siatkówkę, cokolwiek. Ważne żeby miał też coś poza życiem zawodowym. Tak samo uważam, że sportowcy nie powinni żyć tylko samym sportem, ale mieć też swoje życie prywatne by odetchnąć od tego co robią na co dzień.

MC: Niedługo przed Tobą kolejne starty. Czego Ci życzyć w związku z nimi?

KK: Powodzenia i chłodnej głowy.

 

 

Autor: 
Mateusz Chudzicki

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Potwierdź, że nie jesteś robotem:

Reklama